Autor: Olga Tokarczuk
Gatunek: powieść
Zagadnienia psychologiczne: psychologia rozwoju człowieka w ciągu życia (lifespan psychology), kryzysy rozwojowe, zadania rozwojowe, tożsamość osobista
Kto poleca: dr Anna Kołodziej-Zaleska, prof. UŚ
Dużo mówi się ostatnio o najnowszej powieści naszej noblistki. Chciałabym Was w tym kontekście zaprosić w podróż do Prawieku, miejsca opisanego w jednej z jej najbardziej znanych, choć znacznie wcześniejszych powieści Olgi Tokarczuk – „Prawiek i inne czasy”. Być może dobrze znacie tę książkę, czytaliście ją wiele lat temu. Niektórzy z Was mogli zetknąć się z nią w szkole średniej, jako z lekturą. Lektury szkolne mają jednak tę niefortunną właściwość, że kojarzą się raczej z przymusem i obowiązkiem. A po „Prawiek” warto sięgnąć dla siebie – po raz pierwszy lub ponownie, odkrywając w nim coś, czego wcześniej mogliśmy nie dostrzec.
Można go bowiem przeczytać niemal jednym tchem, płynnie przechodząc przez kolejne „czasy” poszczególnych bohaterów, albo czytać powoli, zatrzymując się przy pozornie prostych zdaniach, które potrafią kryć zaskakującą głębię. To stosunkowo niewielka objętościowo książka, ale nie będzie przesadą stwierdzenie, że zawiera w sobie cały świat. Bogactwo jej treści i możliwych interpretacji wydaje się przeogromne. Przyjrzyjmy się jednak temu, co szczególnie bliskie nam, psychologom – sposobowi, w jaki Tokarczuk ukazuje ludzkie życie, relacje rodzinne i przemiany zachodzące w człowieku w kolejnych etapach jego rozwoju.
Prawiek jest niewielką miejscowością, która ma swoje granice, własny porządek i rytm wyznaczany przez przyrodę, codzienne życie kolejnych pokoleń, ale także przez to, co tajemnicze i niepojęte dla człowieka. Czterech stron świata strzegą tu aniołowie, a to, co rzeczywiste, nieustannie przenika się z tym, co nadprzyrodzone. Przekroczenie jego granic oznacza wejście w inną, nieznaną rzeczywistość. Jest miejscem dającym poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienia i przynależności, przestrzenią, w której ludzie dorastają, zakładają rodziny, starzeją się i umierają. Nie jest jednak światem szczelnie zamkniętym. Docierają do niego wojny, przemoc i wielka historia, burząc poczucie stabilności i zmuszając mieszkańców do mierzenia się z wydarzeniami, na które nie mają wpływu.
Prawiek przypomina swoiste laboratorium lifespan psychology. Obserwujemy jednak nie tylko pojedynczego bohatera, lecz całe pokolenia, których losy splatają się ze sobą. Już sama konstrukcja powieści, podzielonej na rozdziały będące czyimś „czasem”, zachęca do takiego spojrzenia. Możemy doszukać się tu czasu dzieciństwa, dorastania, rodzicielstwa, dojrzałości i starości, ale także czasu utraty, rozczarowania, poszukiwania sensu czy godzenia się z przemijaniem. Ten sam czas historyczny dla każdego z bohaterów oznacza coś innego. Wojna może wtargnąć w dzieciństwo, miłość zmienić bieg dorosłego życia, a strata zachwiać wszystkim, co dotąd wydawało się trwałe. Śledzimy rodzące się przyjaźnie, miłości i namiętności, skomplikowane relacje między rodzicami a dziećmi, małżeńskie wzloty i upadki, a także kolejne wybory i zadania, z którymi mierzą się bohaterowie na różnych etapach życia. Wszystko to rozgrywa się na tle wydarzeń historycznych, które wpływają na ich losy, choć często pozostają poza ich kontrolą, a niekiedy nawet poza ich rozumieniem. Tokarczuk pokazuje przy tym coś szczególnie interesującego: upływ czasu nie gwarantuje rozwoju rozumianego jako postęp. Człowiek może zdobywać doświadczenia, ale niekoniecznie stawać się dzięki nim dojrzalszy, szczęśliwszy czy lepiej rozumiejący siebie i świat.
Szczególnie interesująca jest historia Misi, której losy możemy śledzić na przestrzeni jej całego życia. Powieść z dużą wrażliwością oddaje sposób, w jaki małe dziecko poznaje świat i nadaje znaczenie temu, co je otacza. Wystarczy przypomnieć scenę, w której Misia odkrywa magiczną w jej odczuciu szufladę w kuchni. Znajduje w niej fotografie, zepsuty termometr, święte obrazki, karty do gry, zużyte baterie, biżuterię i inne, na pozór zupełnie zwyczajne przedmioty. Dla dziewczynki nie są to jednak przypadkowe rzeczy. Każda ma swoją tajemnicę, każda otwiera możliwość poznania czegoś nowego. Należą do świata dorosłych, którego jeszcze nie potrafi do końca zrozumieć, ale który budzi w niej zachwyt i nieposkromioną ciekawość. W tej niewielkiej szufladzie mieści się dla Misi cały świat. Jest w tym coś z dziecięcej wiary, że rzeczywistość kryje niezliczone tajemnice, a każde nowe odkrycie może okazać się początkiem czegoś wspaniałego. Później obserwujemy Misię jako dorosłą kobietę, żonę i matkę, a wreszcie osobę coraz bardziej świadomą przemijania. Zmienia się jej miejsce w świecie, ale także sposób, w jaki ten świat rozumie. To obraz rozwoju, w którym obok nowych doświadczeń i umiejętności pojawiają się straty, rozczarowania i konieczność godzenia się z tym, na co nie mamy wpływu.
Inne spojrzenie na dorosłość przynosi historia dziedzica Popielskiego. To człowiek zamożny, pozornie spełniony, który jednak coraz dotkliwiej odczuwa pustkę i brak sensu. Próbuje odnaleźć go w kolejnych przedsięwzięciach: pomnażaniu majątku, hodowli karpi, sztuce, w namiętnym romansie z młodą malarką. Żadne z tych doświadczeń nie daje mu jednak trwałego zadowolenia. Jego historia pokazuje ten etap dorosłości, w którym dotychczasowe osiągnięcia i przyjemności mogą przestać wystarczać, a pytanie o sens własnego życia staje się coraz bardziej natarczywe. Kiedy Popielski otrzymuje tajemniczą Grę, odnajduje w niej coś, czego tak długo poszukiwał: obietnicę odkrycia reguł rządzących światem, dotarcia do ukrytego porządku rzeczywistości. Stopniowo jednak Gra pochłania go bez reszty. Popielski zamyka się w bibliotece, oddala od rodziny, przestaje interesować się majątkiem, a nawet wojną i wydarzeniami, które bezpośrednio zagrażają jego dotychczasowemu życiu. Poszukiwanie sensu staje się ważniejsze od samego życia. Czy odnalazł wreszcie to, czego szukał, czy przeciwnie – zagubił się w tych poszukiwaniach? Tokarczuk pozostawia tę kwestię niejednoznaczną, tworząc poruszający obraz dorosłości, w której rozwój, poszukiwanie i utrata mogą być ze sobą nierozerwalnie związane.
Zachowanie Popielskiego skłania również do zastanowienia się nad granicami tego, co uznajemy za normalne. Dla niego samego Gra staje się sposobem poznawania świata, dla jego dzieci zaś może być oznaką szaleństwa. Podobne pytania nasuwają się przy lekturze historii Izydora, brata Misi, którego odmienność od dzieciństwa wpływa na jego miejsce w rodzinie i sposób, w jaki postrzegają go inni. W obu przypadkach można dostrzec coś, co przywodzi na myśl znane z terapii systemowej pojęcie pacjenta identyfikowanego – osoby, wokół której koncentrują się obawy i napięcia rodziny, a jej zachowanie staje się przedmiotem szczególnej uwagi i oceny.
Jeszcze inaczej w powieści przedstawione są Kłoska i jej córka Ruta, żyjące na marginesie miejscowej społeczności, a zarazem mocno związane z przyrodą. Ich świat jest pełen roślin, zwierząt, zapachów i zjawisk, których inni mieszkańcy Prawieku zdają się nie umieć dostrzegać. Kłoska i Ruta nie tyle podporządkowują się regułom otoczenia, ile żyją według własnego porządku, w którym granica między człowiekiem a naturą staje się niemal niewidoczna. Ich szczególna wrażliwość, intuicja i odmienny sposób poznawania świata mogą budzić nieufność, ale jednocześnie pozwalają dostrzec coś, co umyka pozostałym bohaterom. Gdzie zatem przebiega granica między normalnością a odmiennością, przystosowaniem a wykluczeniem? I czy nie jest tak, że właśnie przekroczenie sztywnych społecznych reguł pozwala zobaczyć i zrozumieć więcej?
Jeśli lubicie Gabriela Garcíę Márqueza i jego „Sto lat samotności”, w „Prawieku i innych czasach” odnajdziecie podobną wielopokoleniową opowieść, w której codzienność przenika się z magią, a losy pojedynczych ludzi splatają się z historią całej społeczności. Tyle że zamiast odległego Macondo mamy świat znacznie nam bliższy: polską miejscowość, lasy, ogrody, rodzinne domy, przedmioty przekazywane z pokolenia na pokolenie, znajomą religijność i doświadczenia historyczne. A wśród tego wszystkiego ludzie, którzy próbują żyć, kochać, wychowywać dzieci, szukać szczęścia i zachować poczucie bezpieczeństwa. Realizm magiczny Tokarczuk wyrasta z rzeczywistości swojskiej, rozpoznawalnej, a jednocześnie pełnej tajemnic, do końca niepojętej. I być może właśnie dlatego Prawiek, choć fikcyjny i tak mocno osadzony w polskiej historii poprzedniego wieku, wydaje się dziwnie znajomy, a opowieść o nim – uniwersalna.
Może więc warto wybrać się do Prawieku – po raz pierwszy albo powrócić do niego po latach. Można przemierzać go, przewracając kolejne strony książki, albo dać się poprowadzić głosowi Mai Ostaszewskiej, której znakomita interpretacja w audiobooku tak dobrze współgra z atmosferą tej opowieści.

