Przejdź do treści

Uniwersytet Śląski w Katowicach

  • Polski
  • English
Wydział Nauk Społecznych

Fake news – rozmowa z dr hab. Patrycją Szostok-Nowacką, prof. UŚ

31.03.2022 - 10:59 aktualizacja 15.04.2022 - 09:55
Redakcja: violettakulik

Ile razy daliście się dziś oszukać? Ani razu? Pewnie taka jest Wasza odpowiedź, bo przecież najczęściej nie wiemy, że ulegliśmy manipulacji lub uwierzyliśmy w nieprawdziwą informację. Każdy wie, że w prima aprilis trzeba założyć filtrujące okulary i skrupulatnie przyglądać się wszystkim docierającym do nas informacjom. Dlaczego nie zakładamy ich codziennie, naiwnie wierząc, że docierające do nas wiadomości są prawdziwe? O fake newsach rozmawiamy z ekspertem – dr hab. Patrycją Szostok-Nowacką, prof. UŚ.

Violetta Kulik: Pani Profesor, czym jest fake news?

Dr hab. Patrycja Szostok-Nowacka, prof. UŚ: Tego, czym jest fake news, chyba nikomu nie musimy tłumaczyć. Wiadomo, że jest to zjawisko rozpowszechnione obecnie w internecie, polegające na publikowaniu fałszywych informacji, mających wprowadzić odbiorców w błąd, czasem dla żartu, czasem zaś z dużo poważniejszych pobudek – aby skłonić ich do zmiany postaw czy też całkiem realnych działań. Czy wiecie jednak, że fake news nie jest nowym zjawiskiem? Jako plotka jest „stary jak świat”, natomiast ślady medialnych doniesień tego rodzaju znajdujemy już w XVIII-wiecznej prasie Londynu czy Paryża. Fake newsami na potrzeby propagandy skutecznie posługiwały się reżimy totalitarne, dość przywołać choćby „sukcesy” w tej dziedzinie Josepha Goebbelsa. Studenci dziennikarstwa do dziś uczą się o skutkach nadanej w 1938 roku audycji radiowej na temat inwazji Marsjan „Wojna Światów”, która wydała się słuchaczom na tyle wiarygodna (bo emitowana w radiu), że niektórzy uwierzyli w atak Obcych na Ziemię.

V.K.: Choć fałszywe wiadomości są rozpowszechniane od zawsze, to era internetu doprowadziła do ich ogromnego rozkwitu. Dlaczego?

P.S.-N.: Choćby ze względu na fakt, że dostęp do internetu jest dużo łatwiejszy niż do mediów tradycyjnych, w których następuje (choć nie zawsze) weryfikacja i selekcja informacji. Drugim powodem jest to, że w sieci fałszywe informacje są błyskawicznie powielane i przekazywane dalej, co sprawia, że docierają do szerokiej rzeszy odbiorców, czasem udostępniane przez wiarygodne dla nich źródło. Dodatkowo komunikowaniu internetowemu towarzyszy nadmiar informacji – dociera ich do nas tak dużo, że nie mamy możliwości zweryfikować wszystkich, nasza uwaga zaś często koncentruje się nie na tym, co naprawdę ważne, ale na tym, co nieoczywiste, ciekawe, zaskakujące. A właśnie takie są fake newsy!

V.K.: Jakim zjawiskiem jest fake news?

P.S.-N.: Jako zjawisko fake news jest niejednorodny. Możemy wymienić kilka rodzajów fake newsów, które wymieniają naukowcy zajmujący się tym zjawiskiem, i stojących za nimi mechanizmów manipulacji. To wiadomości, których nikt nie powinien brać na poważnie, ponieważ są one preparowane, aby wyśmiać, skrytykować jakieś zjawisko społeczne lub zachowanie ludzi. Przykładem medium rozpowszechniającego takie informacje jest choćby ASZdziennik. Niezgodność nagłówka i treści to znane nam wszystkim clickbaity, których celem jest skłonienie nas do zainteresowania się treścią na podstawie sensacyjnego nagłówka. Kiedy otworzymy treść materiału, okazuje się, że nie ma ona zbyt wiele wspólnego z samym tytułem. Niestety robią to także poważne media, nie tylko szeregowi użytkownicy internetu. Kolejnym przykładem jest zmiana kontekstu – tu prawdziwe informacje są podawane w takim kontekście, aby postawić jakąś osobę w niekorzystnym świetle. Pamiętacie historię o Billu Gatesie i szczepionkach? To zwodzenie odbiorcy – znowu prawdziwe informacje, ale narzucające interpretację na czyjąś niekorzyść (lub korzyść). Przykładem mogą być doniesienia o nieprawidłowościach w liczeniu głosów podczas wyborów (prawdziwe) i podawanie ich jako argument na rzecz uznania nieważności wyborów (bezzasadne). Wyróżniamy także podszywanie się pod znane, cieszące się zaufaniem osoby w celu rozpowszechniania informacji lub opinii (te nie muszą być fałszywe, jednak ich powiązanie z autorytetem jest nieprawdą) – tworzone są fikcyjne profile znanych osób w mediach społecznościowych lub stron internetowych wizualnie łudząco podobnych do witryn dużych mediów informacyjnych.

V.K.: Dlaczego tak łatwo jest nas oszukać przez tego rodzaju wiadomości? Jaki jest mechanizm ich działania?

P.S.-N.: Rzeczywiście okazuje się, że fake newsy są zaskakująco skuteczne, często nawet bardziej „wiarygodne” od wiadomości prawdziwych. Dzieje się tak z kilku powodów. Fake newsy często nie różnią się od wiadomości prawdziwych, są podobnie zbudowane. One również są bardzo intensywne i nasycone „faktami”, co podwyższa ich wartość informacyjną i wiarygodność. Łatwo je też przeoczyć w zalewie informacji i mnogości treści w internecie. Również prawdziwe materiały mają często cechy zarówno informacji, jak i rozrywki. Nawet duże media czasem pomijają procedury weryfikacji informacji oraz korekty językowej, dlatego łatwo jest nam przyjąć słabszej jakości materiał jako prawdziwy. Media tworzą historie (narracje) zgodne z oczekiwaniami odbiorców. Fake newsy także doskonale wpisują się w te oczekiwania. Odbiorcy są łatwowierni i często słabo przygotowani do odbioru treści (winą za to można obarczyć przede wszystkim brak edukacji medialnej). Wiele osób wierzy, że publikacje w internecie są nawet bardziej wiarygodne niż te pochodzące z redakcji mediów, ponieważ tworzą je ludzie niezwiązani z dużymi redakcjami, więc pozornie są mniej uwikłani w różnego rodzaju zależności i interesy. Sami dziennikarze często posługują się fikcją dla lepszego przedstawienia opisywanych zjawisk (nie pochwalamy, ale dopuszczał się tego sam Ryszard Kapuściński!).

V.K.: Czy więc jesteśmy skazani na dezinformację?

P.S.-N.: Niekoniecznie. Jest przynajmniej kilka sposobów na ustrzeżenie się przed manipulacją. Przede wszystkim trzeba sprawdzać źródło, z którego pochodzi wiadomość. Jeśli to strona z zaledwie kilkoma wpisami lub profil w mediach społecznościowych wyglądający na „nowy”, wypadałoby wzmóc czujność. Drugi sposób to weryfikacja autora – jeśli nie ma na koncie innych publikacji lub w ogóle nie da się ustalić jego danych, może to być fake. Powinniśmy czytać lub oglądać cały materiał, a nie tylko nagłówek. Szczególnie jeśli mamy zamiar skomentować treść. Upewniajmy się, że to nie żart, satyra, ironia – czasem „mrugnięcie okiem” da się wyczuć z tonu publikacji, a czasem jest ono oczywiste ze względu na miejsce zamieszczenia newsa. Choć to trudne i czasochłonne, powinniśmy sprawdzać informację w innych źródłach. Jeśli nie podają jej „duże” media, może ona nie być prawdziwa. Autorzy fake newsów często się asekurują przed tym, sugerując w nagłówku „To próbują przed nami ukryć…”. Nie wierz w to. Jeśli to możliwe, zasięgajmy opinii ekspertów lub sprawdzajmy u źródła. Warto sprawdzić, czy materiał i ilustrujące go zdjęcia lub filmy są nowe – czasem sama informacja może być prawdziwa, jednak brak jej aktualności może nas wprowadzić w błąd. Zawsze spróbujmy dokonać refleksji, czy emocjonalny sposób przedstawienia informacji nie wpływa na nasz odbiór wiadomości. Przykład? Sprawdź, jak podają te same dane o liczbie ofiar wojny w Ukrainie różne media. Dane liczbowe mogą być takie same, jednak ich interpretacja już nie.

V.K.: Serdecznie dziękuję za rozmowę.

P.S.-N.: Ja również dziękuję. Ostrzegam, nie wierzcie mi na słowo, sprawdźcie, czy mam kompetencje do wypowiadania się w tym temacie. Sięgnijcie też do źródeł naukowych, podanych poniżej.

Zachęcamy do zapoznania się z publikacjami z tematyką dotyczącą fake newsów:

dr hab. Patrycja Szostok- Nowacka, prof. UŚ

return to top