Przejdź do treści

Uniwersytet Śląski w Katowicach

  • Polski
  • English
Wydział Nauk Społecznych

Wyśmiewanie, obrażanie i obnażanie dzieci w sieci – rozmowa z dr Anną Brosch

16.05.2022 - 09:42 aktualizacja 24.05.2022 - 09:51
Redakcja: violettakulik

Jak każdy dorosły, dziecko jest właścicielem pewnych praw i wolności. Nazywają się one prawami człowieka. Rodzice zobowiązani są do przygotowania dziecka do dorosłego życia i ochrony przed wszelkiego rodzaju przemocą. A w tych trudnych czasach, kiedy rządzi nami internet również przed mediami.

O mikrocelebrytach i sharentingu, czyli regularnym udostępnianiu przez rodziców informacji na temat ich dzieci w mediach społecznościowych rozmawiamy z dr Anną Brosch, której zainteresowania badawcze to: interakcje pośrednie dzieci i młodzieży oraz oddziaływanie przekazów medialnych na zachowania dzieci i młodzieży.

 

Violetta Kulik: Pani Doktor, rozpowszechnianie informacji o dzieciach w internecie staje się coraz częstszym procederem wśród rodziców. Czym jest więc zjawisko określane jako sharenting?

Dr Anna Brosch: Media społeczne, takie jak Facebook, Twitter, Instagram czy YouTube zalewane są ogromną ilością informacji o dzieciach, zwłaszcza zdjęciami przedstawiającymi dzieci w różnych codziennych sytuacjach, często bardzo intymnych, np. siedzących nago na nocniku. Określenie sharenting, ukute z angielskich słów share i parenting, doskonale obrazuje ten rodzaj aktywności rodziców.

Violetta Kulik: Jak to możliwe, że rodzice w tak bezrefleksyjny sposób naruszają prywatność swoich dzieci?

Dr Anna Brosch: Być może jest to sposób, w jaki rodzice celebrują życie swoich dzieci, a może szukają wsparcia u innych rodziców, czy wreszcie pragną pochwalić się swoim rodzicielstwem, a może po prostu pragną zdobyć popularność. Zapominają przy tym jednak, że w ten sposób odbierają dziecku jedno z najistotniejszych praw – prawo do bycia zapomnianym.

Violetta Kulik: A internet niestety nigdy nie zapomina…

Dr Anna Brosch: Trudno przewidzieć konsekwencje tego procederu dla dzieci w przyszłości. Dlatego też wśród naukowców z całego świata wzrasta zainteresowanie sharentingiem, jako przedmiotem badań, jednak wiedza o tym zjawisku wciąż jest bardzo uboga. Początkowo badacze skupiali się na próbie zdefiniowania sharentingu oraz określenia skali zjawiska, obecnie usiłują ustalić jego przyczyny, czyli co skłania rodziców do upubliczniania informacji o własnych dzieciach.

Violetta Kulik: Co pokazują prowadzone przez Panią badania naukowe na ten temat?

Dr Anna Brosch: Badania pokazują, że sharenting dotyczy przede wszystkim małych dzieci. W wielu przypadkach ma miejsce jeszcze przed narodzinami dziecka, w momencie gdy ciężarna kobieta zamieszcza w sieci zdjęcia ultrasonograficzne. Zaskakuje również fakt, że rodzice zamieszczają informacje ośmieszające czy wręcz upokarzające dzieci, lub filmy, w których przedstawiona jest perfidna gra na emocjach dziecka.

Violetta Kulik: Dzieci dorastają w przeświadczeniu, że dzielenie się szczegółami z prywatnego życia jest naturalną praktyką. Można więc przypuszczać, że gdy w przyszłości sami zostaną rodzicami, będą jeszcze bardziej otwarci i skłonni do samoujawniania?

Dr Anna Brosch: Dzieci traktowane są jak mikrocelebryci. To czy będą bardziej skłonni do samoujawniania wymaga długofalowych badań, ponieważ rzeczywistość społeczna, szczególnie osadzona w przestrzeni wirtualnej zmienia się niezwykle dynamicznie.

Violetta Kulik: Serdecznie dziękuję za rozmowę.

 

 

 

dr Anna Brosch

Dr Anna Brosch

return to top