Przejdź do treści

Uniwersytet Śląski w Katowicach

  • Polski
  • English
Wydział Nauk Ścisłych i Technicznych

Wojciech Flieger

28.06.2021 - 17:52 aktualizacja 20.07.2021 - 11:28
Redakcja: jp
Tagi: PL30CERN

pl30cern.us.edu.pl

CERN | Moja historia


Wojciech Flieger
fot. archiwum prywatne

mgr WOJCIECH FLIEGER


Od pierwszych chwil w CERN-ie czuje się, że jest to ośrodek badawczy. Zazwyczaj otwarte pokoje, wszędzie dookoła dyskusje… Mogłoby się wydawać, że dla osoby związanej z uniwersytetem nie powinno być różnicy, jednak atmosfera jest zupełnie inna.

CERN MOJA HISTORIA

Swoją przygodę z fizyką teoretyczną rozpocząłem na studiach magisterskich. W tamtym czasie zajmowałem się fizyką neutrin, a dokładnie zastosowaniem analizy macierzowej do badania modelu seesaw. Zdecydowałem się kontynuować kształcenie w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu Śląskiego i obecnie jestem na IV roku studiów. Moja praca doktorska jest pracą z zakresu fizyki teoretycznej, a dokładniej teorii cząstek elementarnych. Skupia się na badaniu mechanizmu mieszania neutrin, a także na analizie możliwości wykrycia sterylnych neutrin w przyszłych akceleratorach cząstek.

Badania naukowe realizuję w Instytucie Fizyki im. Augusta Chełkowskiego na Uniwersytecie Śląskim w zespole badawczym prof. dr. hab. Janusza Gluzy „Teoria i fenomenologia fizyki cząstek”.

Zadania realizowane w zespole prof. Gluzy prowadzone są w kilku kierunkach, z naciskiem na precyzyjne obliczenia efektów perturbacyjnych wyższego rzędu dla obserwabli elektrosłabych w LHC i przyszłych akceleratorach leptonów. W szczególności koncentrujemy się na działalności związanej z projektem FCC-ee w CERN.

W trakcie studiów w latach 2018–2019 miałem okazję pracować kilka miesięcy w CERN-ie. Mój pierwszy wyjazd związany był z realizowanym w grupie prof. Gluzy projektem obejmującym badania nad metodami obliczeń wielowymiarowych całek Feynmana oraz udziałem w warsztatach dotyczących precyzyjnych obliczeń dla przyszłych zderzaczy, na których prezentowałem swoje wyniki analiz. Wizyta i praca naukowa w CERN-ie była ciekawa i bardzo rozwijająca – naukowo i nie tylko.

Możliwość uczestniczenia w przedsięwzięciach bezpośrednio w CERN-ie jest czymś, co pozwala zobaczyć naukę z innej perspektywy. To szczególnie ważne w przypadku badań z zakresu fizyki teoretycznej. Badań fascynujących, zajmujących się rozwojem formalizmów matematycznych i protokołów obliczeniowych do opisu wszystkich aspektów obiektów występujących w otaczającym nas świecie i ich wzajemnych oddziaływań. Równocześnie badań takich, gdzie większość pracy to długie godziny obliczeń, symulacji czy optymalizacji pewnych parametrów. Możliwość zobaczenia „na żywo”, że pewne rozwiązania lub koncepcje teoretyków są faktycznie uwzględniane bądź wdrażane w konkretne eksperymenty na wielkich urządzeniach badawczych, bardzo motywuje.

Pierwszą rzeczą związaną z CERN-em, jaką pamiętam, jest to, że wszedłem i nie mogłem wyjść. Użytkownicy infrastruktury ośrodka otrzymują po przyjeździe elektroniczną kartę wstępu uprawniającą do wejścia do ściśle określonych miejsc, w zależności od funkcji danej osoby. W moim przypadku karta nie zadziałała poprawnie. Wskutek tego miałem więcej czasu na poznanie CERN-u, który jest niezwykle rozbudowanym kompleksem. Wchodząc do niego, dostaje się mapę. Okazuje się, że bardziej potrzebny byłby przewodnik, bo rozmieszczenie i numeracja budynków jest zaskakująca i żeby się w tym rozeznać, i tak zawsze trzeba kogoś zapytać o drogę do konkretnego budynku.

Od pierwszych chwil w CERN-ie czuje się, że jest to ośrodek badawczy. Zazwyczaj otwarte pokoje, wszędzie dookoła dyskusje… Mogłoby się wydawać, że dla osoby związanej z uniwersytetem nie powinno być różnicy, jednak atmosfera jest zupełnie inna.

return to top