Przejdź do treści

Uniwersytet Śląski w Katowicach

  • Polski
  • English
Wydział Nauk Ścisłych i Technicznych

Nauka | Moja pasja – Prof. dr hab. Michał Baczyński

24.02.2022 - 10:49 aktualizacja 25.04.2022 - 14:52
Redakcja: adrianmachulec

Wy też czujecie ten dreszczyk, kiedy zbliżacie się do wyniku, żeby krzyknąć – jak Archimedes – „Eureka!”? A co wtedy, kiedy wynik jest nieoczekiwany?
Wybrana droga wcale nie musi być całkiem widoczna – wielokrotnie jej obraz jest rozmyty. Ale specjalista znajdzie i na to sposób.

 

NAUKA | MOJA PASJA


Nauka – według definicji ze Słownika Języka Polskiego to ogół wiedzy ludzkiej ułożonej w system zagadnień, ale także zespół poglądów stanowiących usystematyzowaną całość i wchodzących w skład określonej dyscypliny badawczej.
Nauka to także czynność: uczenie się czegoś lub uczenie kogoś.
Zapraszamy do lektury cyklu Nauka | Moja Pasja, w którym nasi badacze prezentują, nad czym pracują oraz pokazują, że nauka i proces badawczy mogą wciągnąć na dobre.

Dylemat: nauka? czy sport? A może znowu przypadek?

„…moje losy zawodowe mogły potoczyć się całkiem inaczej. Od ósmego roku życia trenowałem tenis ziemny, a zdobywając przed maturą wicemistrzostwo Polski w deblu juniorów, stanąłem przed dylematem: co dalej robić w swoim życiu?…
W poprzednich artykułach z cyklu „Nauka – Moja Pasja” można m.in. przeczytać, że często przypadek decyduje o naszym losie. U mnie taki „przypadek” nastąpił 12 lutego 2003 r. o godz. 18:24…

Prof. dr hab. MICHAŁ BACZYŃSKI
Instytut Matematyki,
Instytut Informatyki


Prof. Michał Baczyński


Na początku wyjątkowe liceum

Siadając do pisania tego artykułu, zacząłem zastanawiać się, czy moje życie zawodowe mogło potoczyć się inaczej i dlaczego ostatecznie zostałem naukowcem, a formalnie „pracownikiem badawczo-dydaktycznym”. Szukając odpowiedzi, moje wspomnienia cofają się najpierw do szkoły podstawowej. Miałem tam mocno wymagającą nauczycielkę matematyki, u której zresztą realizowałem potem praktykę dydaktyczną w ramach studiów. Pamiętam, że pierwszy drobny sukces osiągnąłem w VII klasie, gdy udało mi się rozwiązać przy tablicy, z marszu, pewne zadania olimpijskie. Potem zdecydowałem, że wybiorę (prawdopodobnie) najlepsze matematyczne liceum na Śląsku, czyli tzw. „Pika” (aktualnie VIII Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Katowicach). I tak w latach 80-tych ubiegłego wieku, w okresie po stanie wojennym, trafiłem tam do klasy matematyczno-fizycznej. Znowu miałem szczęście do super nauczycieli, którzy na pewno mocno nas ukształtowali (w mojej byłej klasie licealnej są m.in. profesorowie medycyny, sędziowie, naukowcy, inżynierowie, itd.). W tym miejscu chciałbym wspomnieć o Pani dr Krystynie Skórnik, mojej nauczycielce matematyki w ostatnich dwóch klasach liceum, która była jednocześnie pracownikiem naukowym, a potem długoletnią Prezes Oddziału Górnośląskiego Polskiego Towarzystwa Matematycznego. Pani Doktor wprowadziła w liceum, w pewien sposób, nauczanie akademickie. Kto był zainteresowany tematem, ten mógł rozwijać swoje pasje, a materiał, który wtedy przerabialiśmy częściowo pokrywał się z materiałem na I roku studiów matematycznych. Muszę też wspomnieć o informatyce, gdzie w I klasie liceum programowaliśmy na komputerach ZX Spectrum, pisząc m.in. algorytmy i programy oparte na twierdzeniach Cramera lub Kroneckera-Capellego albo… pisaliśmy programy, które rozdawały karty w brydżu i te rozdania były potem drukowane (w szkole był zakaz grania w karty, ale nie na wydrukowanych rozdaniach!). Tak, w I klasie liceum takie tematy były realizowane prawie 40 lat temu.

A może sport?

Jednak moje losy zawodowe mogły potoczyć się całkiem inaczej. Od ósmego roku życia trenowałem tenis ziemny, a zdobywając przed maturą wicemistrzostwo Polski w deblu juniorów, stanąłem przed dylematem: co dalej robić w swoim życiu? Jednak był to rok 1989, zmiana ustroju w Polsce, zamykano kluby, brakowało pieniędzy na szkolenia i treningi – nie sprzyjało to pójściu w sport zawodowy. W tym miejscu zacytuję znanego dziennikarza sportowego Bohdana Tomaszewskiego: „Tenis to nie tylko artyzm gry, to też matematyka. Cudów nie ma – trzeba wygrywać najważniejsze punkty, należy bronić setboli i meczboli.” Być może to połączenie sportu i matematyki (oraz informatyki) wyszło mi na dobre. Jak już powiedziałem swego czasu w innym wywiadzie: „Sport uczy pokory tak względem porażek, jak i wygranych – tego trzeba nauczyć się podobnie jak dyscypliny, ta wiedza okazuje się być niezbędną nie tylko na korcie, ale także w pracy naukowej i w życiu”.

A jednak matematyka

W takiej sytuacji społeczno-gospodarczej i politycznej decyzja o podjęciu studiowania matematyki właściwie była raczej oczywista. I tak „wylądowałem” na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach na specjalności zastosowania matematyki. Kolejnym istotnym wydarzeniem w moim życiu był zakup przez moich rodziców, na II lub III roku studiów, pierwszego komputera IBM klasy 386DX. To pozwoliło mi na napisanie pracy magisterskiej łączącej w sobie elementy matematyki oraz informatyki. Po obronie magisterskiej zaproponowano mi pozostanie na uczelni. W tamtym czasie nie trzeba było mieć gotowego pomysłu na doktorat, jak to ma miejsce teraz. Trafiłem pod opiekę dra hab. Józefa Drewniaka, szefa Zakładu Informatyki. Zainteresowałem się badaniem spójników wielowartościowych, a w szczególności implikacji o nieskończonym (ciągłym) zbiorze wartości, które w obecnych publikacjach noszą nazwę implikacji rozmytych. To właśnie profesorowi Drewniakowi zawdzięczam moją przygodę z logiką rozmytą, która łączy w sobie elementy matematyki oraz informatyki. Na samą myśl, że będę zajmował się jakimś wycinkiem szeroko rozumianej sztucznej inteligencji, ciarki przebiegały mi po plecach.

Czy przypadek decyduje?

W poprzednich artykułach z cyklu „Nauka – Moja Pasja” można m.in. przeczytać, że często przypadek decyduje o naszym losie. U mnie taki „przypadek” nastąpił 12 lutego 2003 r. o godz. 18:24 (czyli prawie 20 lat temu). Pewien naukowiec z Indii poprosił poprzez e-mail o wysłanie jednej z moich prac naukowych (e-mail ten mam do dzisiaj na mojej skrzynce pocztowej). Potem był pierwszy telefon do Indii, pierwsze rozmowy naukowe i też ogólne, np. po śmierci papieża w 2005 r. I tak narodziła się „wirtualna” znajomość naukowa z doktorem (aktualnie już profesorem) Balasubramianam Jayaram. Wielogodzinne, czasami codziennie, rozmowy przez Internet przyniosły mi znaczący rozwój nie tylko naukowy, ale również osobisty. Z jednej strony mogłem doświadczyć współpracy z kimś, kto wykształcił się w całkiem innych realiach naukowych i społecznych, z drugiej strony nie tylko zwiększył się mój dostęp do literatury, ale również lepiej poznałem język angielski oraz kulturę dalekiego wschodu. Ponadto dzięki rozmowom z Dr. Jayarem zacząłem więcej uwagi koncentrować na badaniach związanych z zastosowaniem systemów inteligentnych. Po prawie dwuletniej znajomości (cały czas tylko wirtualnej z wykorzystaniem narzędzia Google Talk!) podjęliśmy decyzję o zacieśnieniu naszej współpracy i we wrześniu 2005 roku podpisaliśmy kontrakt z wydawnictwem Springer na napisanie książki dotyczącej własności i zastosowaniom implikacji rozmytych. Pierwszy raz zobaczyliśmy się na żywo na dworcu kolejowym w Bratysławie w grudniu 2007 roku. W tym okresie rzeczy potoczyły się bardzo szybko. Książka „Fuzzy Implications” ukazała się w 2008 roku, stała się ona podstawą mojej habilitacji z nauk technicznych w dyscyplinie informatyka, a pisząc ją, napotkaliśmy tyle nierozwiązanych i ciekawych tematów, że starczyło materiału na wiele artykułów naukowych. Z Prof. Jayaram łączy mnie przyjaźń do dnia dzisiejszego.

Życie badacza

W samej pracy naukowej lubię ten dreszczyk emocji, kiedy widzę, że zbliżam się do oczekiwanego wyniku. Życie badacza to też ciągły rozwój. Prowadzone badania umożliwiły mi współpracę z naukowcami na całym świecie. W mało którym innym zawodzie ma się tyle kontaktów, co mamy właśnie my, naukowcy. Praktycznie codziennie koresponduję lub rozmawiam z innymi naukowcami, w tym z Indii, Hiszpanii, Chin, Słowacji, Australii czy Kanady. Np. właśnie dzisiaj kończę przygotowanie referatu na duży kongres w Iranie i koresponduję z naukowcami z tego kraju.

A dlaczego właśnie logika rozmyta? Systemy rozmyte są jednymi z możliwych rozwiązań we wszystkich tych sytuacjach, w których musimy poradzić sobie z niedokładnymi lub niepewnymi danymi, a jednocześnie uznajemy za dopuszczalny wynik nieprecyzyjny. U swego źródła mają koncepcje naśladowania ludzkiego, niedokładnego, ale zwykle sprawnego i efektywnego procesu wyciągania wniosków i podejmowania decyzji. Dodatkową zaletą stosowania systemów szeroko pojętej inteligencji obliczeniowej, gdyż do takiej grupy zaliczają się metody oparte na logice rozmytej, jest szybkość działania. W wielu sytuacjach znamy dokładne metody matematyczne lub fizyczne rozwiązujące dany problem, jednak ich obliczenie zajmuje za dużo czasu i jest niepraktyczne w zastosowaniach. Moje metody badawcze polegają na połączeniu odpowiednich narzędzi z kilku gałęzi inteligencji obliczeniowej oraz matematyki. W szczególności korzystam z wyników uzyskanych w teorii równań i nierówności funkcyjnych oraz w algebrze, aby uzyskać wnioski istotne m.in. dla inżynierów i praktyków.

Tak, nauka jest moją pasją. Jednak nie byłbym w stanie poświęcić tyle czasu na pracę naukową bez wsparcia mojej Rodziny. Lubię też uczyć studentów i widzieć, jak się rozwijają. Jestem promotorem łącznie 47 prac magisterskich z informatyki i matematyki oraz 5 prac licencjackich. Jestem promotorem 3 przewodów doktorskich, zakończonych nadaniem stopnia doktora. Oprócz tego moim hobby pozostają tenis ziemny, narciarstwo, wycieczki górskie, podróże oraz słuchanie dobrej muzyki, niezależnie od gatunku.

 

Dziękujemy za przeczytanie tego artykułu do końca

return to top