Przejdź do treści

Uniwersytet Śląski w Katowicach

  • Polski
  • English
Wydział Nauk Ścisłych i Technicznych

Dzień gumy balonowej | dr inż. Sylwia Golba

05.02.2022 - 06:19 aktualizacja 06.05.2022 - 11:05
Redakcja: magdakorbela
Tagi: guma balonowa, inżynieria materiałowa, kartka z kalendarza, save the date
dr inż. Sylwia Golba

5 lutego

dzień Gumy balonowej

Save the date with our scientists

5 lutego obchodzony jest Dzień gumy balonowej

Wkładasz do ust kawałek gumy do żucia i zaczynasz powoli czuć jej słodki smak, czujesz, jak twoje usta wypełnia gumowata masa pozwalająca na rytmiczne ruchy szczęki: góradół, góradół. Czy zastanawiasz się wtedy, co właśnie włożyłeś do ust? Czy wiesz, że jednym z jej składników może być wydzielina pochodząca z owczej wełny? Zdziwiony? A jednak – zapraszam na podróż w elastyczny świat materiałów żucio-dajnych

„Kartka z kalendarza” to cykl artykułów, które powstawały z okazji różnych nietypowych świąt. Autorami prezentowanych materiałów są studenci, doktoranci i pracownicy Wydziału Nauk Ścisłych i Technicznych UŚ.

Fot. Tomasz Kawka | Archiwum UŚ

dr inż.  SYLWIA GOLBA


Instytut Inżynierii Materiałowej

Guma balonowa, guma do żucia – słodki, lepki element pokusy

Wkładasz do ust kawałek gumy do żucia i zaczynasz powoli czuć jej słodki smak, czujesz, jak twoje usta wypełnia gumowata masa pozwalająca na rytmiczne ruchy szczęki: góra-dół, góra-dół. Czy zastanawiasz się wtedy, co właśnie włożyłeś do ust? Czy wiesz, że jednym z jej składników może być wydzielina pochodząca z owczej wełny? Zdziwiony? A jednak – zapraszam na podróż w elastyczny świat materiałów żucio-dajnych. 

Nie jesteśmy pierwsi, którzy lubią sobie porzuć – od dawna żuliśmy to, co mieliśmy w zasięgu. W Bokeburg (Szwecja) odnaleziono fragment żywicy do żucia sprzed 9000 lat. Starożytni Grecy łagodzili stres, żując gumę wykonaną z żywicy drzewa mastyksowego, natomiast Majowie w Meksyku przeżuwali z rozmysłem chicle, które jest żywicą z drzewa sapodilla. 

Osadnicy amerykańscy przejęli zwyczaj żucia od tubylców, co w XIX wieku pozwoliło John B. Curtis’owi na opracowanie i wprowadzenie do sprzedaży pierwszej gumy do żucia. Niedługo potem zaczęto używać gumy pozyskanej z parafiny (choć jej walory smakowe były wątpliwe – poliż świeczkę, a zrozumiesz). Próbowano je polepszać przez zanurzenie w pudrowej posypce z cukru, co pomagało jednak chwilowo. Nadszedł rok 1869 i William Semple uwiecznił się w świecie gumy do żucia, składając patent określający jej skład (zajmował całe pół strony), przy czym nadal pracowano nad polepszeniem receptury poprawiających skład, jak i smak. 

Znana nam wersja balonówki pojawiała się dopiero w roku 1928, gdy Walter Diemer uzyskał pierwszą gumę, która pozwala wytwarzać bańki. Chicle przestała zaspokajać potrzeby konsumenta i rozpoczęła się era kauczuków syntetycznych – technologia otworzyła swoje drzwi przed użytkownikami gumy do żucia. A tak w praktyce – materiały sztuczne były po prostu tańsze w produkcji. Podczas II wojny światowej wojska amerykańskie rozpowszechniły gumę do żucia, handlując nią i rozdając jako prezenty ludziom w Europie, Afryce, Azji i na całym świecie. Podobno gdzieniegdzie używano jej jako środek płatniczy za żonę… 

 

Guma do żucia, czyli co? 

Bubble gum, Kaugummi, sakız, τσίχλα – dzieci (i nie tylko) na całym świecie znają te słodkie słowa. Otwierają papierek i wyjmują białą (zwykle) drażetkę, czyli co dokładnie? Składniki występujące w standardowej drażetce gumowej podzielić można na rozpuszczalne i nierozpuszczalne w wodzie. Te pierwsze to cukry i inne aromaty (wymywane przez ślinę), a nierozpuszczalne to baza elastyczna (pozostaje nierozpuszczalna, ale po kilku cyklach żucia zmienia się w gąbczastą papkę). 

Baza musi, rzecz jasna, mieć charakter gumowy. Najczęściej pozyskuje się ją z chicle (soku lateksowego) drzewa sapodilla, naturalnej żywicy czy agaru spożywczego. Mając w ręku pomocną technologię, gumę do żucia przygotowuje się obecnie także z żywic syntetycznych, polioctanu winylu, polietylenu (nie, nie żartuję) czy estrów glicerolu z żywicy drzewnej. Różne składy bazy pozwalają na przygotowanie gumy balonowej lub gumy do żucia. Z chicle przygotujemy gumę do żucia, ale nie wydmuchamy z niej dużej bańki. To materiały syntetyczne stanowią bazę specjalnie opracowaną do wydmuchiwania efektownych baniek. Baza gumy balonowej jest bardziej twarda i bardziej elastyczna niż zwykła guma do żucia. Przy okazji według Księgi Rekordów Guinnessa największa bańka, jaką kiedykolwiek nadmuchano, mierzyła prawie 51 cm średnicy. 

Lubimy, aby listek (drażetka) były miękkie, delikatne – to załatwią dla nas zmiękczacze. Pozwolą one, aby konsystencja gumy pozostała miękka i delikatna. Sięgniemy tutaj po wszechstronną glicerynę czy olej roślinny. Listek (drażetka) muszą być także słodkie – tu więc do gry wkraczają słodziki, które stanowią około 60-70 procent masy gumy (tak…). W ofercie otrzymamy standardowo cukier, syrop kukurydziany lub słodziki sztuczne (sorbitol, mannitol, ksylitol, aspartam). 

Smak gumy do żucia jest sprawą drażliwą – można by pospierać się o wyższości miętówek nad owocowymi. Nie wspominając już o smaku cola (fuj!). Niezmiennie w każdym przypadku oczekujemy smaku długotrwałego i orzeźwiającego. Niektóre z ekscytujących, innowacyjnych smaków to: cynamonowy, musztardowy, wątróbkowy, dyniowy, pieczeni wołowej. 

Pierwsza guma balonowa była różowa, ponieważ był to jedyny kolor, jaki twórca miał do dyspozycji. Kolor przyjął się i do dziś guma balonowa jest nadal w większości przypadków różowa. Chyba że rozgryziesz ją z pękniętym wkładem kolorowej kredki (niezapomniane wrażenia z dzieciństwa – wtedy nie było jeszcze wersji barwiących język). 

Jednym z tajemniczych dodatków składników gumy do żucia jest lanolina, a ta jest woskową wydzieliną z gruczołów łojowych skóry owcy. W przypadku tego urokliwego roślinożercy lanolina pokrywa włókno wełny, pełniąc funkcje wodoodpornej powłoki. A jak ma się to do gumy do żucia? Występuje ona jako składnik bazy gumowej (ta która powoduje, że gumę można żuć) i modyfikuje jej właściwości, choć często nie jest ujawniana w składzie. Producenci pilnie strzegą receptur niczym alchemicznej wiedzy tajemnej, nie ujawniając szczegółowo składników. 

Guma gumie nierówna

Guma, jak guma – każdy widział. Ale czy na pewno taka sama? Istnieją różne odmiany gumy do żucia. Możemy wskazać gumy o różnym kształcie/rozmiarach (największa guma miała rozmiar i wagę 10 000 zwykłych sztuk i została wyprodukowana w 1974 r), smaku (np. pieprzowa), czy z dodatkową funkcją (nadanie zębom połysku, zapewnienia zabawy – gumy balonowe). Są nawet gumy medyczne – stanowią nośnik dla wprowadzonych do nich leku (przeciwbólowe z aspiryną, pobudzające – z kofeiną, przeciwpróchnicze z ksylitolem) czy pomoc w leczeniu np. halitozy (nieświeżego oddechu). 

W latach dwudziestych XX w. w USA prohibicja zwiększyła sprzedaż gumy do żucia, ponieważ praworządni obywatele zmuszeni zostali do maskowania zapaszku alkohol w swoim oddechu. Kiedy wprowadzono prohibicję, guma Adam’s Clove była hitem na rynku z hasłem: „It takes your breath away!” 

Zdarzyło Ci się połknąć gumę i ze strachem myślałeś, co to będzie? Dobra widomość jest taka, że nic – guma nie zatyka jelit, jednak pozostanie z Tobą (a właściwie w Tobie) przez kilka najbliższych dni. Baza gumowa nie jest dla nas strawialna, więc przejdzie przez twój system w jednym kawałku i wyjdzie. Wiesz, gdzie. 

A jeśli już o odzysku mowa

Żucie gumy w szkole często wpędzało w kłopoty – przyłapany na niecnym uczynku przeżuwania delikwent zmuszany był do wyplucia zawartości paszczy, a także do stukrotnego napisania „nie będę żuł gumy w szkole”. Przyznacie, że malownicze resztki przyklejone pod ławką również nie wzbudzają entuzjazmu. A więc co zrobić z przeżutymi kawałkami papkowatej pozostałości? 

Sposoby są różne – jednym z nich, wydawać by się mogło prostym – jest zakazać używania gumy. Działania takie podjęto w Singapurze, gdzie próbowano całkowicie zakazać używania gumy do żucia, nakładając wysokie grzywny (około 6 000 USD) za jej posiadanie lub używanie bez wskazania medycznego. Działanie przyniosły jednak mizerne efekty, ponieważ podziemie przeżuwaczy kwitło. Inną bardziej kreatywną formą wykazali się mieszkańcy Seattle, którzy przypadkowo stworzyli słynną gumową ścianę (Gum Wall). Turyści przybywają i przyklejają wyżutego gluta do elewacji znajdujących się tam budynków. W ten artystyczno-gumowy sposób możemy odcisnąć piętno swojej osoby (lub raczej swoich zębów) i pozostawić coś po sobie dla potomnych. Zresztą możesz to zrobić także w kalifornijskim San Luis Obssipo, czy na ścianie obok balkonu Julii w Weronie we Włoszech. Ciekawe, czy stanowiłaby ona inspirację dla Szekspira? 

Nieco bardziej praktyczną formą jest oddanie zużytej gumy do specjalnych koszty – zostanie ona ponownie przetworzona na materiały użytkowe takie jak podeszwy do butów, kalosze, plastikowe kubki, ołówki. Istnieją firmy zajmujące się taką dzielnością. 

Wiemy, że pozostałość gumowa jest trudna do usunięcia z chodników, ławek czy podeszw buta. Guma przylega silnie do tych podłoży, a winna temu jest jej natura chemiczna. Baza gumowa oparta jest o polimery węglowodorowe, które mają silne powinowactwo do takich podłoży. Nie mówiąc już o ich strukturze porowatej. Czy pozostaje jedynie skrobanie? Tu do działania wkracza chemia i znajomość właściwości materiałów. Aby pozbyć się gumy z materiału należy go silnie schłodzić (to pozwoli wykruszyć gumę) lub potrzeć czymś tłustym np. masłem orzechowym (to pozwoli rozpuścić bazę). Można też spróbować wytworzyć gumę nieprzywierającą do powierzchni chodnika, tak abyś nie wchodził w plujki pozostawione przez innych. Naukowcy opracowali materiał o nazwie Clean Gum, który można podobno łatwo usunąć z butów i chodnika (a także z włosów, skóry i ubrań) i który zachowuje swój niezły smak. Trwają także prace w kierunku pozyskania enzymów zdolnych do trawienia materiału gumopochodnego. Ale to jeszcze przed nami, pozostawiając firmy czyszczące chodniki w głębokiej frustracji.

Gumowy potwór? 

Czy guma do żucia może być niebezpieczna? Na to na pozór dziwne pytanie należy odpowiedzieć twierdząco: tak! Nadmierne żucie gumy może prowadzić do bolesnego zaburzenia stawu skroniowo-żuchwowego (TMD). Jest to staw łączący kość szczęki z kością skroniową czaszki. Nadmierne żucie może powodować jego nadwyrężenie, które objawia się bólem, stanem zapalnym mięśni szczęki, a także bólem głowy. 

Co więcej guma może przyczynić się do pojawienia się problemów żołądkowych – pozwala ona, aby do przewodu pokarmowego dostała się większa porcja powietrza, co może powodować skurcze brzucha i wzdęcia. Natychmiast po włożeniu gumy do ust mózg uaktywnia układ pokarmowy (jest przekonany, że rozpoczął się posiłek). Wydziela się więc ślina i inne soki żołądkowe (a pokarmu brak), a to zaburza zdolność trawienia. Fakt, że guma może powodować próchnicę, jest szeroko znany. Może jednak też powodować erozje zębów. Jest to skumulowane odwapnienie, które powoli niszczy zęby. Dodatkowo guma może uwalniać rtęć z wypełnień dentystycznych. 

Coś pozytywnego?  

Czy znajdziemy jednak jej walory? Tak, żucie gumy po posiłku jest pożądane – powstała ślina pomaga oczyścić zęby oraz smak dodaje świeżości oddechowi. Dodatkowo żucie gumy podczas krojenia cebuli może pomóc wstrzymać płacz. Guma do żucia pomaga ludziom skoncentrować się i dlatego wpływa na poprawę pamięci długotrwałej i roboczej. Wykazano, że guma (w rozsądnych granicach – patrz powyżej TMD) zmniejsza napięcie mięśni i zwiększa czujność. Wykorzystano to w eksperymencie w Bawarii, gdzie (OMG!) uczniowie zachęcani są do żucia gumy w trakcie lekcji. Jak twierdzą pomysłodawcy ma to pomóc w koncentracji i radzeniu sobie ze stresem – szczególnie podczas pisemnego sprawdzianu. Pomysł do rozważenia w aspekcie zbliżającej się sesji egzaminacyjnej. 

Zostańmy w Bawarii, ponieważ to tam jeden z naukowców pracuje nad guma antycovidową – Covidgum. Będąc na kwarantannie, starał się on znaleźć sposób na uzyskanie lepszej ochrony przed wirusem. Postawił na dezynfekcję jamy ustnej – opracował gumę z dodatkami ekstraktów, które mają naturalne działanie przeciwwirusowe (imbir, żeń-szeń, olejek cynamonowy). Według jego zapewnień materiał sprawdza się doskonale. 

Świętujmy więc dziś dzień gumy do żucia i gumy balonowej, wybierając tą, która sprawi najwięcej radości – niech moc endorfin będzie z Wami! Życzę chwili relaksu, ogromnych balonów i wysokiej koncentracji. 

A przy okazji dołączmy jeszcze wrażenia słuchowe: 

https://www.youtube.com/watch?v=x6bFTVi0hHs 

 

Źródła: 

https://www.deccanchronicle.com/lifestyle/health-and-wellbeing/010617/heres-the-unusual-ingredient-in-chewing-gum-you-didnt-know-about.html 

https://patents.google.com/patent/US98304A/en 

https://pslc.ws/macrog/proposal/dreyfus/outcome/gum/gum.htm 

https://www.livescience.com/1879-scientists-invent-gum-won-stick-shoe.html 

https://www.bbc.com/future/article/20130422-chewing-gum-should-self-dissolve 

https://www.polymersolutions.com/blog/chewing-gum/ 

http://www.gumassociation.org/index.cfm/facts-figures/fun-facts-about-gum/ 

https://newsrnd.com/news/2022-01-18-chewing-gum-against-corona–bavarian-professor-develops-%22covidgum%22.rJwtsN4pF.html 

https://www.theguardian.com/world/2010/dec/02/germany-pupils-chewing-gum-bavaria 

 

Read in english

return to top