| dr Jakub Sławek |
„Wydobyć” odpowiedź – czyli dlaczego Zjednoczone Emiraty Arabskie wyszły z OPEC”
Decyzja Zjednoczonych Emiratów Arabskich o wystąpieniu z Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową z dniem 1 maja 2026 nie jest ogromną niespodzianką, natomiast z pewnością stanowi szok, zarówno dla samej Organizacji, jak i dla rynku energii. Abu Zabi od wielu lat informowały, że rozważają wyjście z OPEC, podkreślając niezadowolenie z polityki nakładania limitów produkcji na poszczególne kraje, które uważają za niesprawiedliwe. Emiraty równocześnie od wielu lat konsekwentnie inwestowały miliardy dolarów w rozbudowę i rozwój technologiczny swojego sektora energetycznego, zarówno paliwowego, ale także nuklearnego (inauguracja pierwszego reaktora elektrowni atomowej Al-Baraka nastąpiła w 2020, zaś czwartego i ostatniego w 2024), jak i w sektorze energii odnawialnych. Inwestycje i osiągnięcia musiały być na tyle udane, że Emiraty poinformowały, że zdolność produkcyjną na poziomie 5 mln b/d osiągną już w 2027 roku, a nie w 2030 jak pierwotnie zakładano. Limit nałożony przez OPEC na Emiraty zakładał 3,2 mln b/d dziennej produkcji, a w tej chwili kraj posiada zdolności technologiczne do wydobywania do 4,8 mln b/d, co oznacza, że na rynek może trafić dziennie z samych Emiratów do 1,6 mln baryłek. W tym kontekście inwestycyjnym i energetycznym należy podkreślić bardzo istotnym element jakim jest stopień dywersyfikacji emirackiej gospodarki oraz jej globalna pozycja. Podobnie jak w sektorze energetycznym, Emiraty od ponad dekady inwestowały w siłę swoich funduszy inwestycyjnych, które obecnie zarządzają portfelem ok. 2,5 biliona USD inwestycji ulokowanych na każdym kontynencie. Węglowodory obecnie stanowią ok. 25% emirackiego PKB, a w roku 2000 stanowiły ok. 50%. Kraje OPEC dzisiaj odpowiadają za ok. 50% transakcji ropy naftowej, a jeszcze w latach 80-tych było to 85%. Wbrew pozorom ropa naftowa nie jest dzisiaj surowcem o tak krytycznym znaczeniu jak jeszcze w latach 70-tych i 80-tych. Jest szalenie istotna i nadal niezbędna, ale rozwój technologiczny w sektorze pozwolił na wzrost udziału innych źródeł w mixie energetycznym. Siła emirackiej gospodarki nie jest oparta i nie zależy już od ceny surowców, zatem trwanie w OPEC, organizacji, która stoi na straży cen i kształtu rynku ropy naftowej, nie jest tak istotne i wręcz nie jest niezbędne. Emiraty zawsze były w awangardzie odważnych decyzji gospodarczych, inwestycyjnych i podobnie energetycznych. Jak inaczej rozumieć decyzję o normalizacji relacji z Izraelem z sierpnia 2020 niż w kategoriach właśnie długofalowej strategicznej decyzji, mającej w przyszłości kształtować cały region.
W przestrzeni medialnej pojawiła się ciekawa teza, podkreślająca, że wyjście Emiratów z OPEC to sygnał, że powoli kończy się era ropy naftowej, ale nie dlatego, że kończy się sam surowiec, tylko ze względów na postęp technologiczny, który wprowadza nowe technologie i rozwiązania w obszarze energii. Być może Emiraty chcą wykorzystać ten moment, aby sprzedać jak największą ilość surowca, a popytu i klientów nie zabraknie, zanim ropa stanie się jeszcze mniej istotna dla światowej gospodarki. Podobna sytuacja pewnego niezrozumienia awangardowej polityki Abu Zabi miała miejsce początkiem roku 2000, kiedy ówczesny następca tronu Abu Zabi a dzisiejszy prezydent kraju postanowił powołać spółkę/fundusz MASDAR, która dzisiaj jest jednym z liderów w sferze energii odnawialnych, technologii wodorowych i czystej energii z inwestycjami na całym świecie, w tym w Polsce.
W kontekście geopolitycznym warto przywołać również kilka elementów. Emirackie wyjście z kartelu OPEC i OPEC+ oznacza zakończenie obowiązywania reguł i pewnej jednak współpracy z największymi producentami ropy naftowej jak Arabia Saudyjska i Rosja. Nie należy zapominać o Iranie, nadal kraju członkowskim OPEC. Arabia Saudyjska, nieformalny lider OPEC, będzie miała jeszcze większą odpowiedzialność i jednocześnie ciężar do udźwignięcia, jakim jest stabilizowanie globalnych cen ropy naftowej. Dla Arabii Saudyjskiej ewentualne niższe ceny surowca są o wiele większym wyzwaniem niż dla Emiratów. Rosja z kolei mogła rozczarować Abu Dhabi, ponieważ nie zdystansowała się od Iranu po atakach na arabskie kraje Zatoki, a w przeważającej większości na Emiraty. Dodatkowo, Ukraina, która udowodniła, że jej program dronowy jest być może w tej chwili jednym z najlepszych dostępnych na rynku, wyrasta na jednego z poważnych partnerów zbrojeniowych tychże państw i jednocześnie jest bliskim sojusznikiem państw europejskich. Wyjście Emiratów z OPEC najpewniej wzmocni relacje tego kraju ze Stanami Zjednoczonymi, ale może również wzmocnić relacje Rijadu z Waszyngtonem, ponieważ USA będzie zależeć na tym, aby Arabia Saudyjska stabilizowała rynek ropy.
Decyzja o wyjściu z OPEC to również komunikat Abu Dhabi, że kraj jest gotowy na „strategiczną autonomię”. Doradca emirackiego prezydenta ds. dyplomatycznych, dr Anwar Gargash jednoznacznie wskazał, że „strategiczna autonomia pozostaje trwałym wyborem Emiratów”. Za wcześnie jest, aby twierdzić czy wyjście z OPEC było opłacalne dla Emiratów czy też wyraźnie wpłynęło na działalność OPEC, natomiast decyzja ta pokazuje, że Emiraty, poprzez zglobalizowanie własnej gospodarki i jej dywersyfikację, widzą siebie jako kraj budujący swoją pozycję i rolę nie w oparciu o węglowodory.
Nieco ponad miesiąc od wyjścia Emiratów z OPEC rynek ropy naftowej nie odnotował żadnego większego wstrząsu, który w jakiś wyraźny sposób zwiększyłby dotychczasowy kryzys związany z cieśniną Ormuz. Pytaniem jest, czy w dłuższej perspektywie kartel utrzyma swój kształt, czy polityka limitów zostanie utrzymana oraz czy paradoksalnie nie dojdzie do większej koordynacji i współpracy Emiratów z pozostałymi krajami OPEC już poza ramami wynikającymi z członkostwa w OPEC.


