1 stycznia 2026 roku weszło w życie kilkanaście zmian w zasadach pisowni. Dotyczą one m.in. stosowania wielkiej litery oraz łącznej i rozdzielnej pisowni wyrazów. Zmiany mające na celu uproszczenie i ujednolicenie reguł ortograficznych stały się inspiracją do rozmowy o tym, jak język reaguje na współczesność oraz co nam daje dbanie o kulturę słowa. O języku jako narzędziu porozumiewania się i rozumienia siebie nawzajem mówi dr hab. Katarzyna Wyrwas, prof. UŚ z Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach – laureatka Nagrody POP Science 2025, która od ponad 20 lat prowadzi Poradnię Językową UŚ.
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Kto właściwie trzyma pieczę nad tym, co jest poprawne w polszczyźnie?
PROF. KATARZYNA WYRWAS: Ortografię może zmieniać Rada Języka Polskiego, która działa na mocy Ustawy o języku polskim z 1999 roku jako instytucja opiniodawczo-doradcza w sprawach używania polszczyzny. Efekty prac Rady można śledzić m.in. na stronie internetowej, w publikacjach oraz w sprawozdaniach o stanie ochrony języka polskiego przedstawianych Sejmowi i Senatowi. Przez lata Rada wprowadzała pojedyncze zmiany pisowni, ale też wypowiadała się na tematy ważne z punktu widzenia komunikacji społecznej.
Inaczej jest z odmianą wyrazów czy tworzeniem nowych słów. Język nie jest przecież narzucony odgórnie, lecz współtworzony oddolnie – przez wspólnotę mówiących. Prof. Irena Bajerowa – wybitna uczona, historyczka języka, założycielka naszej Poradni Językowej – napisała kiedyś: „Język jest najbardziej demokratycznym tworem człowieka, gdyż całe społeczeństwo, mówiąc i pisząc, niejako głosuje za pewnymi formami i większością głosów wybiera te, które lepiej służą komunikacji społecznej. Językoznawca zaś próbuje domyślać się, które formy będą lepiej służyć”. Lingwiści opisują i porządkują język, dostarczają materiały, narzędzia i przykłady, komentują to, co odbiega od normy, i upowszechniają formy poprawne, zgodne z polską gramatyką. Ostateczny kształt polszczyzny zależy jednak od nas, jej użytkowników. Język jest naszym wspólnym dziełem – wytworem społeczeństwa, to nasze decyzje, co i jak mówimy oraz piszemy, są główną przyczyną jego zmian. Każdy z nas może mieć wpływ na kształt polszczyzny, a efekty widzimy na co dzień i przykładów rozwoju języka jest oczywiście bardzo wiele. Kilkadziesiąt lat temu zaczęliśmy odmieniać rzeczowniki radio, studio, a obecnie odmieniamy także logo. W dobie staropolskiej nasi przodkowie modlili się komuś (modlić się Bogu), a późniejsze pokolenia modliły się do kogoś (modlić się do Boga). W XIX-wiecznej Lalce Bolesława Prusa panna Izabela Łęcka podnosiła się z fotelu, a nie z fotela, jak mówimy częściej w naszych czasach. W tejże Lalce można było komuś wyrządzić honor, zaszczyt, ale też wyrządzić krzywdę, szkodę, tymczasem dziś czasownik wyrządzić nie ma już tak szerokiego zakresu użycia i oznacza wyłącznie ‘zrobić komuś coś złego’. Społeczeństwo tworzy nowe słowa, jak np. kaszotto, niekapek, internisaż – często jeszcze nieodnotowane w słownikach, ale już będące w użyciu. Dzięki naszej aktywności pojawiają się też nowe znaczenia słów wcześniej znanych, jak np. nostalgia – kiedyś była to ‘tęsknota za krajem ojczystym’, teraz coraz częściej: ‘tęsknota za czymś, co minęło’. Niektóre z tych nowości nie zyskują akceptacji społecznej albo nie są aprobowane przez językoznawców, ale ostatecznie to społeczeństwo decyduje, co w polszczyźnie pozostaje, a co idzie w zapomnienie jako niefunkcjonalne czy słabo rozpowszechnione. Formy potrzebne i używane z czasem trafiają do słowników. W polszczyźnie potocznej np. pojawiło się niedawno nowe znaczenie rzeczownika dzban (o człowieku) – i jest już odnotowane w Wielkim słowniku języka polskiego PAN, ale nie znajdziemy tam jak na razie ani znaczenia czasownika adoptować odnoszącego się do przyjmowania pod opiekę zwierząt ze schroniska, fundacji lub domu tymczasowego, ani nowego znaczenia przymiotnika znajomy nazywającego osobę dodaną do listy kontaktów w serwisie społecznościowym Facebook (niezależnie od rzeczywistej bliskości relacji). Niektóre zmiany bywają dość zaskakujące, bo np. w XIX wieku kolaboracja była to po prostu ‘współpraca’, następnie podczas II wojny światowej wyraz ten nabrał negatywnego znaczenia: ‘współpraca z okupantem’, a obecnie mamy przykłady, które pokazują, że część użytkowników polszczyzny znów widzi kolaborację neutralnie jako współpracę – z kolei wiele osób nadal odbiera to słowo jako wyłącznie pejoratywne, kojarząc je głównie ze zdradą i współpracą z wrogiem, co może prowadzić do nieporozumień komunikacyjnych.
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Język zmienia się powoli, a tymczasem pisownia polska uległa pewnym zmianom w ramach reformy opracowanej przez Radę Języka Polskiego. Jak doszło do tego, że od 1 stycznia 2026 roku poprawne są takie zapisy, jak: Nienajwyższa Katowiczanka przyjechała Fiatem? Które ze zmian są dla Pani Profesor najważniejsze?
PROF. KATARZYNA WYRWAS: Reforma ortografii z 2026 roku wynika z obserwacji zwyczaju językowego Polaków, czyli z tego, jak rzeczywiście piszemy. Zmiany te mają na celu uproszczenie reguł, które były nieprecyzyjne lub miały dużo wyjątków. Wielokrotnie pokazywałam na zajęciach przykłady błędnej pisowni nazw mieszkańców miast – na plakatach czy ulotkach pisano np. Drodzy Katowiczanie wielką literą, często nie z niewiedzy, ale z szacunku do adresatów. Ostatnia reforma to uwzględniła. Teraz nazwy mieszkańców miast, dzielnic i wsi piszemy wielką literą, np. Katowiczanin, Ligocianin, Łodygowiczanin. To ujednolica system: skoro pisaliśmy wielką literą nazwy mieszkańców kontynentów (Europejczyk), państw (Polak) czy regionów (Ślązak), mała litera przy mniejszych jednostkach terytorialnych stanowiła nielogiczny wyjątek. Druga istotna zmiana to pisownia partykuły przeczącej nie z imiesłowami odmiennymi. Dawniej obowiązywała pisownia łączna lub rozdzielna w zależności od znaczenia (przymiotnikowego lub czasownikowego), co budziło wiele wątpliwości. Zasadę uproszczono i wszystko piszemy łącznie (np. niebędący, niepalący). Trzecia kwestia to pisownia par wyrazów równorzędnych brzmiących podobnie lub identycznie, które występują zwykle razem. Formy te miały zróżnicowane zasady zapisu, a obecnie mamy większą swobodę: można je pisać z łącznikiem (tuż-tuż), z przecinkiem (tuż, tuż) lub rozdzielnie (tuż tuż), byle zachować spójność w obrębie jednego tekstu. Ważne według mnie jest też ujednolicenie pisowni nazw firm i marek. Kiedyś np. nazwa firmy Fiat była pisana wielką literą, ale konkretny samochód fiat – małą. W praktyce często nie przestrzegano tej zasady, zwłaszcza w prasie motoryzacyjnej. Reforma to uprościła, była próbą wyjścia naprzeciw żywemu językowi, aby ortografia stała się sprzymierzeńcem w komunikacji. Warto podkreślić, że w pracach Zespołu ds. Reformy Ortografii brała udział znakomita językoznawczyni z Instytutu Językoznawstwa UŚ dr hab. Danuta Krzyżyk, prof. UŚ, która jest również, podobnie jak prof. Aldona Skudrzyk, współautorką słownika ortograficznego uwzględniającego nową pisownię.
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Zmiany te są ważne dla osób pracujących na co dzień z językiem polskim. Będą też przekazywane w szkołach, zainteresują miłośników języka polskiego i… to pewnie tyle. Z mojej perspektywy kluczowym wątkiem jest świadomość językowa. Chodzi o przekaz, że nawet nie będąc językoznawcą, jako użytkownik mogę dbać o język i mieć świadomość tego, jak mówię. Dużo słyszy się dziś o zubożeniu polszczyzny i jej silnej wulgaryzacji w przestrzeni publicznej. Dlaczego to, jak mówimy i piszemy, ma znaczenie?
PROF. KATARZYNA WYRWAS: Choć rzadko mam kontakt ze szkołami (zwykle są to wykłady dla maturzystów), docierają do mnie sygnały, że uczniowie czytają coraz mniej. To realny problem. Jeśli jedynym wzorcem wypowiedzi będą media społecznościowe, w tym filmiki z wątpliwej jakości przekazem, to faktycznie dojdzie do zubożenia języka. Literatura klasyczna, literatura faktu, dobry reportaż czy biografia uczą nie tylko empatii i poznawania ludzkich losów, ale są przede wszystkim źródłem pięknej polszczyzny i pokazują, jak budować dłuższe, uporządkowane logicznie wypowiedzi. Rozwijanie kompetencji językowych to zadanie szkoły, nauczyciele jednak alarmują, że sprawność językowa dzieci i młodzieży się obniża. Skoro lektury nie są czytane, trudno o bogate słownictwo. Obserwując komunikację w internecie, widzimy niestaranność, chaos, brak interpunkcji czy ignorowanie podstawowych zasad pisowni, jak choćby zapisu nazwisk czy nazw miejscowych wielką literą.
Tymczasem język to narzędzie myślenia oraz istotna część naszego kapitału kulturowego, a poprawność językowa nie jest tylko kwestią estetyki – pomaga ubrać myśli w słowa i wpływa na jakość argumentacji. Bogate słownictwo pozwala uchwycić subtelne różnice, np. między żalem, smutkiem a melancholią. Dzięki precyzji wysłowienia lepiej się komunikujemy i możemy zredukować ryzyko nieporozumień. Sposób mówienia i pisania jest wskaźnikiem naszego wykształcenia i kompetencji, co buduje wiarygodność w oczach rozmówcy czy potencjalnego pracodawcy.

Dr hab. Katarzyna Wyrwas, prof. UŚ | archiwum prywatne

Dr hab. Katarzyna Wyrwas, prof. UŚ podczas uroczystości wręczania Nagród POP Science na 9. Śląskim Festiwalu Nauki Katowice | fot. Matylda Klos
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Zubożenie języka wiąże się też z jego wulgaryzacją w przestrzeni publicznej.
PROF. KATARZYNA WYRWAS: To nie jest nowy problem – wulgaryzmy są stałymi elementami języka, ale dawniej istniała silna bariera kulturowa i społeczna, która ograniczała ich powszechne użycie. Obecnie widzimy zmianę funkcji wulgaryzmów, tracą status tabu. Na przykład przymiotnik z…y służy niestety do wyrażania pozytywnych, entuzjastycznych ocen i bywa używany zamiast przymiotników: świetny, znakomity, wspaniały czy fantastyczny. Wulgaryzmy funkcjonują dziś także jako wyznaczniki autentyczności, bycia sobą, a w grupach rówieśniczych mogą być elementami wspierającymi budowanie wspólnoty. Do Poradni Językowej UŚ przysłano kiedyś pytanie: „Czy wyraz z…y jest wulgarny?”. Myślę, że wiele osób już go tak nie odbiera… Jeśli jesteśmy stale wystawieni na brutalne treści w popkulturze czy debacie publicznej, z czasem możemy przestać na nie reagować – w psychologii określa się to zjawisko terminem desensytyzacja, co oznacza odwrażliwienie.
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Poradnia Językowa UŚ działa od 22 lat. O co pytają Polacy? Czy są pytania „nieśmiertelne”?
PROF. KATARZYNA WYRWAS: Są pytania, które powracają regularnie, co dowodzi, że niektóre zasady polszczyzny są dla nas skomplikowane. Najczęstszym problemem bywa pisownia łączna i rozdzielna oraz wielką i małą literą. Wiele pytań dotyczy skrótowców: ich zapisu i odmiany. Zdecydowanie najwięcej pytań jest jednak związanych z odmianą nazwisk. Często ludzie twierdzą, że ich nazwisko, chociażby ze względu na pochodzenie, jest nieodmienne. Pamiętam sprawę pewnego nazwiska pochodzenia czeskiego – właściciel obraził się na urzędniczkę, która odmieniła je w dokumencie. Ludzie mają bardzo emocjonalny stosunek do swych nazwisk, ale… odmianą rządzi gramatyka, a nie człowiek!
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Które z pytań były najbardziej zaskakujące?
PROF. KATARZYNA WYRWAS: Ktoś zapytał o nazwy mieszkańców miejscowości: Lenie Wielkie, Swornegacie, Grzeczna Panna i Niemyje-Ząbki. Myślałam, że to żart, ale ponieważ zawsze poważnie podchodzę do pytań, sprawdziłam w urzędowym wykazie. Okazało się, że wszystkie wymienione miejscowości naprawdę istnieją! Odpowiedziałam więc, że mieszkają w nich: Lenianie, Swornegacianie, Grzecznopannianie oraz Niemyjanie.
Ciekawe pytania zadają wikipedyści. Udzieliłam kiedyś odpowiedzi na temat spolszczenia nazwy plemienia Majów zamieszkującego Gwatemalę i Meksyk. Po dokładnej analizie zaproponowałam formę Czuhowie. Z czym wiązał się problem? Otóż w wersji hiszpańskiej plemię nazywa się… Chuj, co na gruncie polskim brzmi, rzecz jasna, kontrowersyjnie. Ostatecznie nazwę plemienia Czuhowie i nazwę języka czuh przyjęto w polskiej Wikipedii jako warianty.
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Działalność w Poradni Językowej UŚ to zaledwie wycinek pracy Pani Profesor, ale to właśnie za wybitne osiągnięcia w popularyzacji nauki została Pani uhonorowana Nagrodą POP Science 2025 podczas Śląskiego Festiwalu Nauki Katowice. Jakie znaczenie ma dla Pani to wyróżnienie?
PROF. KATARZYNA WYRWAS: ɓ Nagroda POP Science jest dla mnie ważna, ponieważ docenia długoletnią aktywność poza środowiskiem akademickim. Badania naukowe, publikacje i dydaktyka są moją codziennością. Popularyzacja nauki wymaga nieco innych kompetencji – to wysiłek związany z próbą przełożenia trudnych, specjalistycznych treści na język zrozumiały dla szerszego grona odbiorców. Prof. Jan Miodek powtarzał, że o rzeczach trudnych można i warto mówić łatwo, że nie ma takich obszarów wiedzy – od rachunku różniczkowego po procesy językowe – których nie dałoby się wyjaśnić laikowi w prosty sposób. Staram się podążać tą drogą w Poradni Językowej UŚ na stronie WWW oraz w mediach społecznościowych, a także w audycjach radiowych, w których biorę udział od wielu lat. Traktuję Nagrodę POP Science jako potwierdzenie, że nauka może – i powinna – funkcjonować w dialogu ze społeczeństwem. Wierzę, że popularyzacja wiedzy o języku polskim, który jest przecież naszym dobrem narodowym, oznacza kształtowanie tego, jak przeciętny odbiorca traktuje polszczyznę oraz co myśli o komunikacji, nauce, uniwersytecie. W tym sensie nagroda ma dla mnie wymiar nie tylko zawodowy, ale też – a może przede wszystkim – społeczny. Jestem wdzięczna, że przez wiele lat współpracowało ze mną wiele osób, znakomitych językoznawczyń i językoznawców, dostrzegających głęboki sens upowszechniania wiedzy lingwistycznej – serdecznie Im dziękuję! Także każde przychodzące pytanie było ważne, bo język jest wytworem społeczeństwa i to my, Polki i Polacy, możemy wykorzystać szansę, aby wspólnie rozumnie dbać o jego rozwój. Niech polszczyzna będzie doskonałym narzędziem porozumiewania się oraz rozumienia siebie nawzajem.
DR MAŁGORZATA KŁOSKOWICZ: Dziękuję za rozmowę.
*Irena Bajerowa: Ci biedni językoznawcy, czyli kłopoty z kulturą języka, w: www.poradniajęzykowa.pl, red. Katarzyna Wyrwas, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2007, s. 9.
Artykuł pt. „Narzędzie myślenia. Rozmowa o języku polskim” ukazał się w numerze kwietniowym „Gazety Uniwersyteckiej UŚ” nr 7 (337).
