Przejdź do treści

Uniwersytet Śląski w Katowicach

Prof. Agnieszka Piela | Historycznie o słowie zaraza

17.04.2020 - 18:49 aktualizacja 17.04.2020 - 20:11
Redakcja: MK, Sekcja Prasowa
Tagi: historia języka, językoznawstwo, zaraza

|dr hab. Agnieszka Piela, prof. UŚ|

Są takie słowa, które ostatnio nie schodzą z ust użytkowników języka. Największą frekwencję ma oczywiście rzeczownik koronawirus, zawierający łacińskie wyrazy  corōna ‘wieniec’ oraz vīrus ‘jad, sok trujący lub śmierdzący; śluz; smród’ (nazwa wzięta od kształtu osłonki wirusów, przypominającej wieniec, por. też Covid-19 – skrót angielskiego Coronavirus disease 2019). Trudno się temu dziwić, wszak życiem społecznym u schyłku drugiej dekady XXI wieku wstrząsnęła wirusowa pandemia.

Równie często w naszej mowie pojawia się leksem zaraza, słowotwórczo związany z czasownikiem zarazić (się) – zarażać (się) (zaraza pochodzi od zarazić, analogicznie jak obraza od obrazić). Warto przyjrzeć mu się bliżej, zwłaszcza że dzisiaj mówi się nie tylko o epidemii, ale i zarazie koronawirusa (por. też nowo ukute określenie koronazaraza).

Wyraz zaraza ma długą tradycję w polszczyźnie – źródła leksykalne datują go na wiek XVII, choć niewykluczone, że pojawił się on wcześniej, tj. w XVI stuleciu. O tym, że omawiany rzeczownik kontynuuje stan z przeszłości, świadczą jego historyczne i współczesne definicje. Samuel Bogusław Linde w Słowniku języka polskiego poświadcza zarazę w znaczeniu ‘wszystko, co zaraża, choroba zarażająca’, ilustrując użycie omawianego słowa cytatem pochodzącym z dzieła słynnego popularyzatora wiedzy medycznej Ludwika Perzyny (1741-1812) Lekarz dla włościan…: „Gdy jakowa choroba, z powszechnej przyczyny pochodząca, wielu ludzi w jakowej okolicy napada, tedy ją nazywamy zarazą”. W takiej też treści notują ów leksem późniejsze słowniki języka polskiego, por.: ‘wszystko, co zaraża, choroba zarażająca, epidemja’ (tzw. Słownik wileński), ‘to, co zaraża, choroba zaraźliwa, nagminna, łożnica, pomór, epidemja’ (tzw. Słownik warszawski), ‘choroba zakaźna występująca masowo; epidemia’ (Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego; Uniwersalny słownik języka polskiego pod red. S. Dubisza), ‘niebezpieczna dla życia choroba zakaźna występująca w masowej skali na jakimś terenie’ (internetowy Wielki słownik języka polskiego PAN).

Niegdyś rozmaite zarazy dotykały człowieka – najczęściej pochodziły one z ubóstwa albo niehigienicznego trybu życia (por. historyczne wyrażenie zaraza łożna, inaczej też: łożnica, choroba łożna, łożna niemoc, które oznaczało ‘chorobę zaraźliwą, epidemiczną, a także gorączkę zapalną’: „Łożna niemoc (…) najwięcej z mizernego życia pochodzi; ale też i z zarazy, bo jest zaraźliwa choroba”; zob. Słownik języka polskiego S. B. Lindego). W przeszłości wierzono także, że choroby zakaźne biorą się z powietrza. Nic zatem dziwnego, że to przekonanie znalazło odzwierciedlenie w języku – stąd wyrażenia: zaraza powietrzna, morowa; morowe powietrze ‘powietrze, mór, pierwiastek zarażający w powietrzu’. W związku z tym, że rzeczownik powietrze występował dość często w kontekstach: powietrze złe, zarażone, zaraźliwe, morowe ‘zaraźliwe, śmierć zadające’ (od mór; dziś przymiotnik morowy ‘niosący, powodujący mór’ jest przestarzały), to nabrał on wtórnego znaczenia ‘zaraza’. Ów sens powietrza S. B. Linde obrazuje tylko cytatami, np.: „Powietrze morowe jest plaga boża, mówią, iż jest para niejaka jadowita, z powietrzem pomieszana, duchowi żyjącemu nieprzyjazna”, „Powietrze nie jest osobna jaka i szczególna, różna od drugich choroba; ale ze wszystkiemi mogąc się sprząść, w ten czas powietrzem się staje, kiedy tę albo owę chorobę od jednego do drugiego przenosi, i nią ludzi zarażając, więcej ich gubi, niż na świecie zostawia”, „Powietrze zarażone, to jest morowe”. Dopiero późniejsze słowniki historyczne definiują powietrze jako: ‘zaraza, dżuma; pomór ludności wskutek zarazy rozlanej w powietrzu’ (Słownik wileński), ‘mór, zaraza morowa, dżuma’ (Słownik warszawski), ‘zaraza, epidemia; zaraźliwa choroba’ (z kwalifikatorem: dawne) (Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego). Co ciekawe, niegdyś w użyciu był również czasownik zapowietrzyć ‘powietrzem morowym zarazić’ (pierwsza notacja w Słowniku języka polskiego S. B. Lindego) oraz utworzony od niego leksem zapowietrzony ‘zarażony powietrzem’, ‘człowiek dotknięty powietrzem’ (pierwsza notacja w Słowniku wileńskim) oraz zapowietrzeniec ‘człowiek zapowietrzony’ (pierwsza notacja w Słowniku warszawskim).

Mocno dawniej zakorzenione przeświadczenie o tym, że zarazy pochodzą „Najczęściej ze złych własności powietrza, ktoremi będąc powietrze napojone, ludzi sobą zaraża” (cytat pochodzi ze wspomnianego dzieła Perzyny), pozostawiło trwałe ślady we frazeologii. Do dziś utrzymują się konstrukcje podtrzymujące to wyobrażenie, np.: omijać kogoś jak zapowietrzonego, uciekać, stronić od kogoś jak od zapowietrzonego ‘omijać z daleka, unikać kogoś’ (dawnej też: uciekać jak od dżumy), bać się kogoś, czegoś jak (morowej) zarazy, morowego powietrza, jak zapowietrzonego ‘panicznie się bać kogoś, czegoś’, morowe powietrze, morowa zaraza ‘dżuma’. Ciekawa rzecz, że w dawnych wierzeniach ludowych uosobieniem zarazy niosącej mór była postać kobiety – stąd połączenie dziewica morowa. Była nią m.in. Marzanna ‘zwana od morzyć, mrzeć, mór, żeński Trzybek, jest piekielna dziewica moru, martwica, morowe powietrze, zaraza. Wychodzi ona z piekieł na ziemię li wtedy, gdy panuje pomiędzy ludźmi zepsucie wielkie. Trzybek zabija mężczyzn, a Marzanna niewiasty (…). Świątek jej przypadał dnia 1 kwietnia (…). topiono w rzekach słomianego bałwana Marzanny na znak, że śmierć, która grasowała na wiosnę, wraca do piekła. Przy czem śpiewano: ,,Śmierć wije się po płotu, szukając kłopotu”. Zwodzenie się na 1 kwietnia, zwane prima-aprilis, jest pamiątką po święcie Marzanny. Cieszono się i żartowano, że umiera śmierć. Inne imiona: Marzanka, Marzawa, Marlawa, Marea, Kruga, Smertnica, Dżuma’ (Słownik wileński).

Już w przeszłości zaraza była pejoratywnym określeniem człowieka. Linde w swoim słowniku pisze: „Zaraza, człowiek niebezpieczny, obyczaje każący”, odsyłając do określeń parszywy, parszywa owca. To znaczenie nadal w polszczyźnie jest żywe, co potwierdzają współczesne konteksty: „Ha, tu cię mam, zarazo jedna! Myślałeś, że zwiejesz do stolicy?!”, „Sąsiad okazał się zarazą, jakich mało, wtrącał się nie tylko do tego, co na podwórku, schodach i klatce schodowej, próbował też rządzić ludziom w mieszkaniach” (Narodowy Korpus Języka Polskiego). Dziś zaraza to nie tylko wyzwisko, ale i rodzaj przekleństwa, np.: „A bodaj was zaraza!”, „Po jaką zarazę tak się męczycie!”. Warto dodać, że w tej samej funkcji znaczeniowej, tj. jako wyzwisko i przezwisko, występuje wyraz cholera ‘epidemiczna choroba zakaźna jelit’, por.: „Bodaj cię cholera wzięła!”, „Do cholery!”, „Odejdź, cholero jedna!” (Uniwersalny słownik języka polskiego). Jeszcze do niedawna mówiono też niech ich (was) zaraza wydusi ‘przekleństwo’ (Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego).

Zdjęcie portretowe prof. Agnieszki Pieli
Dr hab. Agnieszka Piela, prof. UŚ | Wydział Humanistyczny, Instytut Językoznawstwa | fot. archiwum prof. A. Pieli

Kontakt

dr hab. Agnieszka Piela, prof. UŚ – agnieszka.piela@us.edu.pl

return to top