| dr Jakub Sławek |
„Wasza wojna nie jest z waszymi sąsiadami”[1] – czyli strategiczna powściągliwość miesiąc po wybuchu wojny.
Ataki Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran trwają niemalże bez przerwy od nieco ponad miesiąca (od 28 lutego 2026). I od ponad miesiąca ogromną cenę tej wojny płacą arabskie kraje Zatoki, które po raz pierwszy stały się celem tak zmasowanych ofensywnych działań militarnych ze strony Teheranu. Do tej pory, co szczególnie było widoczne podczas tzw. Wojny 12-dniowej (13-24 czerwca 2025), celem ataków były amerykańskie bazy wojskowe w regionie. Wówczas zaatakowana została baza Al-Udejd w Katarze. Przy czym wówczas irański odwet miał charakter “dżentelmeński” i zapowiedziany, co nie pomniejsza powagi sytuacji, ale znajdowało się to wówczas w pewnym ramach scenariusza, na który region był przygotowany. Wcześniej, bo we wrześniu 2019, jemeńscy rebelianci Huti zaatakowali dronami instalacje naftowe w Abqaiq w Arabii Saudyjskiej doprowadzając krótkoterminowo do zmniejszenia światowej produkcji ropy o 5%. Z kolei w styczniu 2022 ponownie struktury Huti przy użyciu dronów i pocisków balistycznych ostrzelały terminal naftowy oraz wówczas znajdujące się w fazie rozbudowy lotnisko w Abu Dhabi. Zaangażowanie irańskiej technologii i irańskich wpływów w przeprowadzenie obu ataków jest wielce prawdopodobne i wpisywałoby się w wsparcie Teheranu dla rebeliantów Huti.
Od początku wojny na arabskie kraje Zatoki Iran wystrzelił ponad 5000 różnego rodzaju pocisków, z czego znakomita większość, bo ponad 2 tysiące, na Zjednoczone Emiraty Arabskie, a w dalszej kolejności Kuwejt, Arabię Saudyjską, Bahrajn, Katar i Oman. Warto zaznaczyć, że w kierunku Izraela wystrzelił Teheran niemalże tysiąc pocisków.
Obecna eskalacja jest bez precedensu i wątpliwym jest, aby w najbardziej pesymistycznym scenariuszu arabskie państwa Zatoki mogły spodziewać się tak agresywnej postawy wojskowej Iranu. Od około 2020 roku kraje Zatoki, a zwłaszcza Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, a także tradycyjnie Oman, rozpoczęły ofensywę dyplomatyczną wobec Iranu, której celem było skonstruowanie przewidywalnych stosunków z Iranem, które nazywam chłodnym pokojem. Z perspektywy czasu wydaje się, że ową przewidywalność udało się osiągnąć, bo jak inaczej nazwać cały szereg wizyt, konsultacji politycznych (ostatnie konsultacje pomiędzy Emiratami i Iranem miały miejsce w połowie lutego 2026), rozmów na różnego rodzaju szczeblach administracji rządowej, wojskowej, parlamentarnej oraz osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo po obu stronach wód Zatoki Perskiej. Dodatkowo należy podkreślić wymiar symbolicznych gestów wykonanych przez m.in. władców Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Omanu w stronę Iranu. Wśród nich m.in. jednoznaczne poparcie Iranu jako „braterskiego kraju muzułmańskiego” podczas wojny 12-dniowej wyrażone przez następcę tronu Arabii Saudyjskiej, a wcześniej w marcu 2023 ponowne nawiązanie irańsko-saudyjskich relacji dyplomatycznych w wyniku chińskich negocjacji, a następnie wizyta Alego Shamkhaniego, szefa irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w Abu Dhabi i przyjęcie go przez emirackiego prezydenta. Nawet podczas irańskich ataków na cele w Zatoce w marcu 2026 Sułtan Omanu złożył gratulacje nowemu Najwyższemu Przywódcy z okazji wyboru na funkcję. Reasumując, kraje arabskie Zatoki zrobiły wszystko, aby zapewnić dzięki wysiłkom dyplomatycznym przewidywalność i względną stabilność opartą na podstawowym zaufaniu. Wojna prowadzona przez Izrael i USA przeciwko Teheranowi, która sprowadziła bezprecedensowe ataki na cele infrastrukturalne, w tym kluczową energetyczną, oraz próby ataków na cele infrastruktury cywilnej we wszystkich krajach Zatoki nie tylko spowodowała poważne problemy z funkcjonowaniem łańcuchów dostaw nośników energii (i nie tylko) spowoduje z pewnością redefinicję pojmowania architektury bezpieczeństwa w Zatoce, a także będzie miało wpływ na sytuację gospodarczą. Jak poważną i daleko idącą okaże się wówczas, kiedy i jakim rezultatem zakończy się wojna.
Dlaczego arabskie kraje Zatoki pracowały nad przewidywalnością relacji z Iranem? Głównym powodem jest to, że kraje Zatoki od lat intensywnie koncentrowały swoje wysiłki na dywersyfikacji swoich gospodarek, na budowaniu atrakcyjnych warunków inwestycyjno-finansowych, technologicznych, inwestując ogromne środki w technologie AI, rozwój sektora przemysłowego, ale również infratsrukturalno-bytowych dla społeczności międzynarodowej. Każdy z tych krajów posiada własne strategiczne wizje rozwoju określające priorytetowe kierunki działań. Wojna (s)prowadzona przez Izrael i USA, wpłynie na konieczność wprowadzenia korekt również tych ekonomiczno-rozwojowych, ponownej analizy celów strategicznych, ale z pewnością spowoduje ponowną koncentrację na wysiłkach w obszarze bezpieczeństwa. Arabskie kraje Zatoki dążyły do prymatu gospodarki i rozwoju w ramach filozofii more friends than enemies oraz there is no stability without propsoerity. Ponadto arabskie kraje Zatoki, a zwłaszcza Emiraty byłyby pierwszymi inwestorami w Iranie, jeżeli warunki polityczne i bezpieczeństwa na to by pozwalały. Emiraty w ostatnich latach utrzymywały wymianę handlową z Iranem na poziomie ok. 6-7 mld USD rocznie, a dodatkowo warto podkreślić, że w Emiratach na stałe mieszka ok. 800 tysięcy Irańczyków. Wreszcie państwa te mają świadomość, że ewentualne włączenie się w militarne działanie ofensywne przeciwko Iranowi oznaczałoby ryzyko poważnego naruszenie bądź zniweczenia wysiłków ostatnich dekad budowania nowoczesnych zdywersyfikowanych gospodarek globalnych i tym samym cofnięcie się w rozwoju być może nawet o dekady. Reasumując, kraje te nie chcą stracić obiektywnie pozytywnych osiągnięć swoich gospodarek w ostatnich dekadach i raczej nie zamierzają postawić na szali swojej przyszłości w imię wojny, do której same nie dążyły. Znamienna w tym kontekście jest wypowiedź emirackiego wpływowego przedsiębiorcy, ale również komentatora życia politycznego Khalafa al-Habtoora, który w mediach społecznościowych zamieścił editorial, którego jak się wydaje najważniejszym stwierdzeniem gdy mówi o rozpoczętej wojnie jest „umieścił Pan kraje Rady Państw Współpracy Zatoki i arabskie kraje w sercu zagrożenia, które nie jest ich wyborem”. Przewidywalność pozwalała myśleć o przyszłym dobrosąsiedztwie i zwiększaniu wzajemnego zaufania. Izraelsko-amerykańsko wojna natomiast wywróciła kruchy ład. Decyzja Iranu o zmasowanym atakowaniu arabskich państw Zatoki, infrastruktury energetycznej, ale również cywilnej bez wątpienia spowoduje załamanie zbudowanego chłodnego pokoju z Iranem, ale również postawi znak zapytania nad zbudowanym system gwarancji bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych oraz systemem konsultacji i komunikowania najważniejszych, strategicznych decyzji USA z partnerami pośród arabskich państw Zatoki. Wątpliwa jest radykalna zmiany charakteru stosunków z Waszyngtonem, natomiast wydaje się, że pogłębić się może stopień współpracy z innymi partnerami jak Indie, Indonezja, Pakistan, Rosja, Ukraina, Chiny oraz państw Azji południowo-wschodniej. Kolejnym efektem wojny będzie konsolidacja działań obronnych i odstraszania arabskich państw Zatoki. Być może powróci temat budowy ramowego programu obronnego organizacji Rady Współpracy Państw Zatoki. Ekonomicznym, ale zarazem energetycznym efektem tej wojny będzie z pewnością intensyfikacja inwestycji w rozbudowanie i skonstruowanie nowej infrastruktury rurociągowej, której celem będzie ominięcie problematycznej cieśniny Ormuz i tym samym zwiększenie odporności i bezpieczeństwa stabilności dostaw nośników energii.
[1] Wypowiedź dr Anwara Gargasha – doradcy prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich ds. dyplomatycznych z pierwszych dni wojny zamieszczona na jego platformie X.
