Przejdź do treści

Uniwersytet Śląski w Katowicach

Wychowanie dzieci w dwujęzyczności nienatywnej

07.07.2017 - 15:55, aktualizacja 07.07.2017 - 15:55
Redakcja: admin

O tym, że znajomość języków obcych w XXI wieku jest koniecznością, nikogo przekonywać już nie trzeba. Otwarte granice, nasze członkostwo w Unii Europejskiej, korzystanie z najnowszych osiągnięć technologicznych i możliwość komunikowania się z całym światem w naturalny sposób wymuszają podniesienie kompetencji lingwistycznych. I choć niemowlęta słuchają angielskich bajek, przedszkolaki uczą się kilku języków, według danych TNS z 2016 roku ponad 1/3 Polaków zna tylko jeden język obcy, 15 proc. – dwa, a zaledwie 3 proc. – trzy i więcej, to niemal połowa badanych (44 proc.) nie posługuje się jednak żadnym językiem poza polskim.

Nie jest to zapewne powód do dumy. Nic więc dziwnego, że w wielu ośrodkach naukowych opracowywane są wieloletnie strategie edukacyjne, których celem jest skuteczne nauczanie i przyswajanie języków obcych. W którym roku życia należy zacząć naukę, aby była najefektywniejsza? Jaką zastosować metodę? Komu powierzyć kształcenie swoich dzieci? To najczęstsze dylematy, z którymi borykają się rodzice.

Okazuje się jednak, że nauczanie języka obcego można zastąpić terminem wychowanie w dwujęzyczności. Efekty stosowania tej metody są zaskakujące. Wychowanie dzieci w dwujęzyczności to temat, który od 18 lat interesuje dr Sonię Szramek-Karcz z Zakładu Językoznawstwa Stosowanego i Translatoryki na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Z tego zainteresowania wynika Projekt NNB (ang. Non-Native Bilingualism). Pomysł zrodził się przed wieloma laty, kiedy Sonia Szramek, korzystając ze stypendium ambasady francuskiej, kończyła studia na Uniwersytecie d’Artois w Arras we Francji. Był rok 1999. Przypadkowe spotkanie z austriacką rodziną spędzającą wakacje w kraju nad Sekwaną okazało się niezwykle inspirujące. Austriaccy rodzice na co dzień mieszkający w Austrii wychowywali swoje dziecko dwujęzycznie – mama zwracała się do niego zawsze po francusku. Wielojęzyczność nie była zjawiskiem wyjątkowym, ale zwykle dotyczyła rodzin mieszanych językowo, w których rodzice pochodzili z różnych kręgów kulturowych i rozmawiając z dzieckiem w swoim rodzimym (natywnym) języku, sprawiali, że uczyło się ono jednocześnie dwóch języków. Mały Austriak odstawał jednak od tego znanego schematu, fascynował umiejętnością żonglowania niemieckim i francuskim, bawiąc się przy tym znakomicie. Ten niezwykły sposób komunikacji zaintrygował przyszłą badaczkę.

 – Pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nie był to temat dogłębnie rozpoznany – wspomina dr Sonia Szramek-Karcz. – Zjawisko nazywano nawet sztuczną dwujęzycznością. Pojawienie się w polskiej prasie popularnonaukowej wielu bardzo krytycznych komentarzy naukowców (bez wcześniej przeprowadzonych badań) na temat konsekwencji wychowania w tego rodzaju dwujęzyczności skłoniło mnie do naukowego zbadania tematu.

Tak zrodził się projekt NNBproject.eu, którego podstawowym celem jest badanie dwujęzyczności zamierzonej (początkowo określano ją – nienatywną), czyli poszukiwanie czynników sprawiających, że dwujęzyczność zamierzona przebiega prawidłowo, jest dwujęzycznością addytywną. Przygotowane zostały poszczególne etapy realizacji projektu, powstała grupa zainteresowanych tematem, opracowano także właściwe metody badawcze. Po latach obserwacji i badań w 2014 roku ukazała się pierwsza publikacja dotycząca projektu: był to artykuł dr Sonii Szramek-Karcz pt. Non-native Bilingualism in Polanda formulation of the problem zamieszczony w czasopiśmie „Linguistica Silesiana”.

Zagadnieniami związanymi z dwujęzycznością zajmują się naukowcy wielu dziedzin, począwszy od lingwistyki, glottodydaktyki, pedagogiki po psychologię, socjologię i etnologię, tak więc w zależności od obszaru badawczego funkcjonuje wiele różnych definicji bilingwizmu. W NNBproject.eu przyjęto definicję proponowaną przez psycholingwistę Francoisa Grosjeana, w myśl której dwujęzycznością jest używanie dwóch lub więcej języków (lub dialektów) w życiu codziennym. W dobie rozpowszechnionych migracji, zawierania małżeństw mieszanych (partnerzy różnych narodowości), pracy za granicą czy w międzynarodowych korporacjach zjawisko to dotyczy potężnej grupy dzieci zarówno emigrantów, jak i dzieci z rodzin mieszanych etnicznie. Z dwujęzycznością nienatywną (zamierzoną) mamy do czynienia wtedy, gdy rodzice posługują się tym samym językiem (dominującym w społeczności, pośród której mieszkają), ale jeden z nich zwraca się do dziecka w języku, którego sam nauczył się jako języka drugiego.

– Sama niewiele zdziałałabym – przyznaje badaczka – dlatego nasz zespół to naukowcy z różnych dziedzin: psychologowie, językoznawcy, logopedzi, pedagodzy, terapeuci, oligofrenopedagodzy, a także statystyk. Znaczne grono wywodzi się z Uniwersytetu Śląskiego, dołączyli do nas także koledzy z Politechniki Śląskiej, Politechniki Gdańskiej oraz szwajcarskiego Université de Neuchâtel.

Obserwacjami objęte są 42 rodziny, które stanowią podstawowy obszar badawczy – wyjaśnia pomysłodawczyni projektu – ze 110 rodzinami pozostajemy natomiast w stałym kontakcie. Miejscem zamieszkania naszych rodzin jest Polska, większość z dzieci jest trójjęzyczna, bardzo szybko uczą się kolejnych języków.

Stosowana metoda badawcza składa się z obserwacji naturalnej, obserwacji z uczestnictwem, badań kwestionariuszowych, wywiadu swobodnego.

Drugim obszarem pozostającym w centrum uwagi zespołu, którego pracę koordynuje pani doktor, są badania dwujęzyczności i wielojęzyczności w kontekście zaburzeń mowy i komunikacji. Stąd na organizowanej przez zespół, już cyklicznej, międzynarodowej konferencji „Languages & Emotions, Języki i Emocje, Katowice” (www.languagesAndEmotions.eu) omawiane są również zaburzenia, takie jak jąkanie, mutyzm, autyzmu, CAPD (ośrodkowe zaburzenia przetwarzania informacji słuchowej). Opracowana teoria ESBS (Emotional Speech Blocks Syndrome – Emocjonalnych bloków mowy) jest nowym spojrzeniem na zaburzenia płynności mowy. Publikacja na ten temat została przyjęta do druku, artykuł ukaże się jeszcze w tym roku.

– Uzyskane wyniki pozwalają na usystematyzowanie zdobytej wiedzy i sformułowanie pierwszych wniosków. Jednym z najistotniejszych ogniw projektu jest popularyzacja naszych wyników badań – podkreśla badaczka. – Staramy się, aby jak najszybciej przekładały się one na praktyczne zastosowanie, aby zdobyta wiedza pomagała tym, którzy decydują się na wychowanie swoich dzieci w dwujęzyczności, dlatego tak dużą wagę przywiązujemy do organizacji spotkań rodzin i stworzenie im możliwości wymiany doświadczeń.

W kwietniu odbyła się II Międzynarodowa Konferencja „Languages & Emotions – Języki i Emocje, Katowice 2017”, której organizatorami z ramienia Uniwersytetu Śląskiego byli Instytut Języków Romańskich i Translatoryki Wydziału Filologicznego oraz Wydział Pedagogiki i Psychologii, współgospodarzem było Miasto Katowice, a partnerem SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny. Eksperci (językoznawcy, psychiatrzy, terapeuci, logopedzi) z wielu krajów (Wielka Brytania, USA, Chiny) spotkali się z rodzicami, nauczycielami i specjalistami pracującymi z dziećmi. Konferencji towarzyszą cykliczne warsztaty dla rodziców, którzy wychowują swoje dzieci w dwujęzyczności zamierzonej, oraz webinaria (spotkania online) z prelegentami konferencji.

Kiedy dziecko może zacząć nabywanie umiejętności drugiego języka? Często można usłyszeć, że już wiele miesięcy przed porodem. Pani doktor nie przeczy, ale jednocześnie zapewnia, że na wychowanie w dwujęzyczności nigdy nie jest za późno. Podstawową zasadą jest wewnętrzne przekonanie obojga rodziców do stosowania tej metody ze szczególnym naciskiem na słowo – obojga, ponieważ brak akceptacji jednego z nich zaprzepaszcza fundamentalne założenie, w myśl którego nabieraniu umiejętności musi towarzyszyć poczucie dobrej zabawy i radość dziecka oraz jego rodziców czy opiekunów.

– Wszelka forma przymusu niweluje efekty – stwierdza badaczka. – Na początku badań spotykaliśmy się z rodzicami, którzy od urodzenia dziecka mówili do niego w drugim języku, w miarę upływu czasu dołączały rodziny, które metodę tę zaczęły stosować znacznie później, kiedy ich dzieci chodziły już nawet do szkoły.

Przekonanie, że dwujęzyczność nie jest krzywdą, ale formą prezentu podarowanego dzieciom, gimnastyką mózgu, wartością dodaną, umiejętnością jak jazda konna, gra w tenisa czy umiejętność jazdy na rowerze, potwierdzają rozmowy z rodzinami, które tak językowo wychowały dorosłe już dzieci.

– Niezwykle ekscytująca jest obserwacja dzieci i tego, jak one postrzegają wychowanie w dwujęzyczności zamierzonej – mówi dr Sonia Szramek-Karcz. – Bywa, że dorastające nastolatki zapewniają, że nie będą własnych dzieci takimi prezentami obdarowywać, a po trzech latach, przy okazji kolejnego wywiadu swobodnego (jedna z metod badawczych), ich nastawienie potrafi zmienić się diametralnie i stają się gorącymi zwolennikami mówienia do dzieci w języku innym niż język pierwszy.

Barbara Zurer Person, ekspert z zakresu dwujęzyczności (Uniwersytet w Massachusetts), w swojej książce opisuje szereg ciekawych przypadków, na podstawie których wnioskuje, że należy dziecku zapewnić jak najwięcej kontaktu z językiem, zaczynając od najmłodszych lat, dzieci mają bowiem znacznie większą od dorosłych umiejętność porządkowania znaczeń, odnajdywania i kategoryzowania struktur językowych.

Badacze coraz rzadziej stosują termin dwujęzyczność nienatywna, wprowadzając do użytku dwujęzyczność zamierzoną. Zdaniem pani doktor jest to efekt długoletnich doświadczeń i badań. Jak wskazuje prof. Jean- -Marc Dewaele, niekwestionowany autorytet naukowy badający zależności języków i emocji, trudno określać kogoś przez cechę, której nie ma. Nie mówimy więc, że ktoś jest nieniebieskooki, jeśli jego oczy są zielone – konkluduje pani doktor.

Często zadawane przez rodziców pytanie – czy wychowanie w dwu- i wielojęzyczności nie zaburza intelektu ich dzieci i w jakim języku one myślą – pani doktor zwykle kwituje uśmiechem.

– Noworodek czy kilkutygodniowe dziecko potrafi doskonale domagać się tego, czego chce, czyli wyraża swoje myśli…, a przecież nie zna jeszcze języka, nie potrafi ubrać ich w słowa, w dużym uproszczeniu możemy więc powiedzieć, że język myśli to język, który nie ma ubioru. Natomiast dzieci dwujęzyczne potrafią tę myśl ubrać w ubranko zarówno angielskie, jak i francuskie czy polskie… Uczenie się języka jest więc niczym innym, jak nauką ubierania myśli w dany język. Ta umiejętność z pewnością nie prowadzi do zahamowań rozwoju intelektualnego.

Co warunkuje sukces wychowania w dwujęzyczności? Dr Sonia Szramek-Karcz odpowiada bez wahania: – Pozytywne nastawienie rodziców, ich dobre samopoczucie, zadowolenie dzieci, a najskuteczniejszą strategią każdego rodzica jest strategia miłości.

Przygotowywana jest także publikacja podsumowująca dotychczasowy stan badań, zawarte w niej będą m.in. opisy możliwych strategii oraz zbiór niezbędnych porad skierowanych przede wszystkim do rodziców. Ten swoisty podręcznik ukaże się w przyszłym roku.

Maria Sztuka


Artykuł pt. Gimnastyka dla mózgu ukazał się w „Gazecie Uniwersyteckiej UŚ” nr 9 (249) czerwiec 2017.

return to top