| Autor: Tomasz Płosa |
Po wejściu do górnej sali ekspozycyjnej Galerii Bielskiej BWA mój wzrok przyciąga w pierwszej kolejności rozległa instalacja zajmująca sporą część jednej ze ścian: szeroka i wysoka na kilka metrów, o nieregularnym kształcie połać pozszywanych materiałów i tkanin, w której można dostrzec pojedyncze twarze. Całość kojarzy mi się jednak z kłębowiskiem ludzkich ciał i kończyn, przywodzącym na myśl wizje katuszy piekielnych z obrazów Rogiera van der Weydena czy Hansa Memlinga.
Dzieło zatytułowane Hasztag Poczęta to element wystawy Przedpokój. Herstories, której współautorkami były dr hab. Paulina Poczęta, prof. UŚ, pracowniczka Instytutu Sztuk Plastycznych na Wydziale Sztuki i Nauk Edukacji Uniwersytetu Śląskiego oraz dr Małgorzata Łuczyna z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie (funkcję kuratorki pełniła Agata Smalcerz). Ekspozycję można było oglądać w bielskiej galerii sztuki współczesnej od połowy kwietnia do końca maja tego roku jako część programu Polskiej Stolicy Kultury – w roku 2026 jest nią właśnie Bielsko-Biała. To pierwsza edycja programu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który w założeniu ma wspierać miasta w rozwijaniu swojej marki kulturalnej poprzez różnorodne inicjatywy artystyczne realizowane z udziałem lokalnych twórców we współpracy z instytucjami, przedsiębiorcami i organizacjami pozarządowymi. W następnych latach Polskimi Stolicami Kultury będą kolejno Katowice i Kołobrzeg.
Co znajdziemy w przedpokoju
Prof. Paulina Poczęta, pracująca obecnie na cieszyńskim wydziale UŚ, urodziła się w Zawierciu, dorastała w pobliskim Chruszczobrodzie, a od prawie dekady mieszka i tworzy w Bielsku-Białej. Wcześniej przez 11 lat jej miejscem na świecie był Kraków, z którego kilka razy w tygodniu dojeżdżała do Cieszyna, żeby prowadzić zajęcia ze studentami.
– W wyniku późniejszych zawirowań w życiu osobistym znalazłam się w Bielsku-Białej i dzisiaj jestem dumną Bielszczanką – mówi artystka. – I chociaż ceniłam sobie czas podróży z i do Krakowa jako moment na refleksję, cieszę się, że teraz mam do pracy znacznie bliżej.
Prof. Poczęta ukończyła w 2000 roku Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Tadeusza Kantora w Dąbrowie Górniczej, a następnie rozpoczęła studia na kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych w ówczesnym Instytucie Wychowania Plastycznego Filii UŚ w Cieszynie. Na Uniwersytecie Śląskim pracuje od 2007 roku – prowadzi zajęcia w Pracowni Rysunku, a od 2017 także w autorskiej Pracowni Działań Unikatowych, w której można realizować magisterski dyplom artystyczny na kierunku edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych. Na macierzystej uczelni obroniła również doktorat (2013) oraz uzyskała habilitację w dziedzinie sztuk plastycznych (2020). Jej prace były wielokrotnie wystawiane w różnych miejscach w Polsce i na świecie (indywidualnie i jako część ekspozycji zbiorowych), zyskując uznanie środowiska artystycznego.
W 2025 roku jej prace brały udział w dwóch bardzo istotnych wystawach sztuki w Polsce: Niech nas widzą! Wizerunek, strój, ciało na Zamku Królewskim w Warszawie (kuratorka Monika Przypkowska) oraz Nie pytaj o Polskę. Z kolekcji Katarzyny Szafrańskiej i Wojciecha Szafrańskiego w Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu” w Toruniu (kuratorka Marta Smolińska). Na tegorocznym Bielskim Festiwalu Sztuk Wizualnych 2026 prof. Poczęta otrzymała od jury wyróżnienie specjalne za wypracowanie autorskiego języka wizualnego służącego opowiadaniu intymnych historii o uniwersalnym wymiarze (nagrodzoną pracę można oglądać w Muzeum Historycznym w Bielsku- -Białej – Zamku Książąt Sułkowskich i zostanie ona zakupiona do jego zbiorów).
Artystka tworzy dzieła w obrębie tkaniny eksperymentalnej, obiektu i rysunku, a ponieważ fascynuje ją recykling w sztuce, pracuje m.in. w oparciu o znalezione zwyczajne przedmioty i materiały codziennego użytku.
– Właśnie takie rzeczy – rzeczy, z którymi jeszcze nie wiadomo do końca, co zrobić albo gdzie je postawić – w moim domu zostawiało się w przedpokoju. Nic nie mogło się przecież zmarnować, a wszystko mogło się jeszcze przydać. Przedpokój to dla mnie przestrzeń symbolicznie ważna, stąd też pierwsza część tytułu naszej wystawy – mówi prof. Paulina Poczęta. – Drugi człon odnosi się natomiast do moich i Małgosi doświadczeń osobistych: w ostatnich latach obie straciłyśmy matki. Jej mama zmarła na nowotwór, moja odeszła po wielu latach zmagań ze stwardnieniem rozsianym. W naszym dialogu artystycznym staramy się więc twórczo przepracować trudne emocje związane z odchodzeniem bliskich osób, ale także wpisać to w szerszy kontekst kobiecych dziejów.
Dlatego też tytuł ekspozycji nawiązuje do wydanego w 1929 roku eseju Virginii Woolf Własny pokój, opisującego sytuację angielskich kobiet w latach 20. XX wieku. Autorka stawia w nim tezy nie tylko dotyczące kobiet czy różnic płci, ale także historii literatury. Tekst jest uznawany za jedną z najważniejszych wypowiedzi w tematyce feminizmu, a tytułowy „własny pokój” funkcjonuje w nim jako metafora niezależności bytowej i finansowej, która jest warunkiem pełni twórczej i intelektualnej, którą może osiągnąć kobieta.
Dr hab. Paulina Poczęta, prof. UŚ | archiwum prywatne
Wielka mała fuga – obiekt powstały w 2023 roku | archiwum prywatne
Autorka wystawy ze swoją tegoroczną dyplomantką Korą S. Równicką na tle pracy Hasztag Poczęta | archiwum prywatne
W kontekst trudów kobiecego życia wpisuje się również Wielka mała fuga – inna praca szczególnie zwracająca moją uwagę w przestrzeni wystawy Przedpokój. Herstories. Prof. Poczęta zrobiła ją poprzez zszycie kilkuset kolorowych, ręcznie robionych koronkowych serwetek, ofiarowanych przez kolegę artystki prof. Wojciecha Osuchowskiego i wykonanych przez jego matkę. Salomea Osuchowska-Danelova cierpiała w ostatnich latach życia na chorobę Alzheimera (w tym roku zmarła).
– Choroba odebrała jej zdolność precyzyjnego wykonywania szydełkiem kolejnych serwetek, choć parała się tym przez całe życie – tłumaczy artystka.
– To praca o zapomnieniu i zapominaniu. Ponieważ lubię bawić się językiem, fuga w tytule nawiązuje do różnorakich znaczeń tego słowa: spoiwa w budownictwie, formy muzycznej opartej na polifonii i imitacji oraz do nieużywanej już w psychologii nazwy zaburzeń lękowych.
Gimnastykowanie się z rzeczywistością
Wyjątkowo ważnym tworzywem w działalności artystycznej prof. Pauliny Poczętej są skarpetki – zużyte, wytarte, schodzone. Na wykorzystanie w procesie twórczym przedmiotów niepotrzebnych, otrzymanych od kogoś, dla kogo były już nieprzydatne, wpłynęło dorastanie w rodzinie naznaczonej trudną sytuacją materialną oraz alkoholizmem ojca artystki, o czym ona sama mówi bez ogródek. To nauczyło ją podejścia, w którym rzeczy są nieustannie dekonstruowane i rekonstruowane, a na coś porzuconego można spojrzeć jak na stratę porzucającego – przynajmniej w perspektywie twórczej. W przestrzeni wystawy Przedpokój. Herstories wykorzystanie skarpet reprezentuje dzieło Patogeny, ale prof. Poczęta tę część garderoby od dawna poddaje twórczemu recyklingowi.
– Kiedy zaczęłam pozyskiwać od różnych osób schodzone skarpetki, otrzymywałam od nich również fotografie ich twarzy, które także postanowiłam wykorzystać w swoich pracach, a poszczególne egzemplarze składały się na całe kolekcje, nazwane przeze mnie gablotami i układające się w cykl Lekcja skarpet – wspomina twórczyni. – Bo też uważam, że te przedmioty uczą nas czegoś bardzo cennego: że wszystko się zużywa, tak jak wyciera się i dziurawi każda skarpetka, ale o wiele istotniejsze jest to, dokąd skierujemy swoje kroki, dokąd pójdziemy na nogach ubranych w te skarpety lub mimo tych skarpet.
Takie podejście wiąże się z innym założeniem filozofii twórczej artystki, czyli wyłuskiwaniem z otoczenia jego mikrosensów i bezsensów: Paulina Poczęta wspomina, jak w dzieciństwie przynosiła do domu… (uwaga, być może to dość drastyczne) przejechane przez samochody żaby, które stawały się podstawą kreatywnych działań (np. haftowane stawały się zakładkami do książek). Był to też sposób na gimnastykowanie się z czasem bolesną, a czasem po prostu zwyczajną rzeczywistością. Słowo gimnastykować się jest użyte nie przez przypadek – zawiera w sobie pewien optymistyczny komponent w przeciwieństwie do czasownika borykać się.
Fragment instalacji Lekcje skarpet | archiwum prywatne
Rozpruć i przeszyć
O samym dziele Hasztag Poczęta artystka mówi natomiast, że głównym zamierzeniem było w tym przypadku stworzenie instalacji na „cały format”, dzięki której osoby zwiedzające wystawę mogłyby fotografować się z efektownym dziełem w tle, a następnie udostępnić zdjęcie w mediach społecznościowych – taką tendencję w obcowaniu ze sztuką dostrzegła prof. Paulina Poczęta w trakcie swoich prywatnych odwiedzin różnych ekspozycji w Galerii Bielskiej BWA.
– W ten sposób powstała praca, którą moi znajomi określają mianem „Poczęta wywaliła bebechy” – uśmiecha się nasza bohaterka. – Realizuję tutaj jeden z najczęstszych moich motywów oparty na fragmentach ciał ludzkich wyciętych z odzieży używanej oraz tekstyliów znalezionych i u siebie w domu, i podczas niezliczonych wypraw do sklepów typu second hand. Instalacja powstała z połączenia trzech wcześniejszych prac zatytułowanych Biogram, Krótki życiorys i Anons oraz zupełnie nowych elementów, a materiał tekstylny to fragmenty z wizerunkami postaci z popkultury nadrukowanymi na ubrania, poduszki czy pościele. Bardzo chciałabym podkreślić, że nie mam żadnego problemu z rozpruwaniem i przeszywaniem tego, co już zrobiłam, jeśli mogę dzięki temu osiągnąć nowy, bardziej satysfakcjonujący efekt.
Prace prof. Poczętej, które współtworzyły ekspozycję Przedpokój. Herstories, stały się również częścią wystaw czasowych: Brakujące 30% w Galerii Sztuki Współczesnej „Elektrownia” w Czeladzi oraz Woman Art. Power 2 w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu.
***
Z twórczością artystki naszego Instytutu Sztuk Plastycznych można zapoznać się, odwiedzając jej profil: instagram.com/paulinapoczeta/ lub znacznie rzadziej już uaktualnianą stronę: poczeta.blogspot.com.
Artykuł pt. „Czego uczą nas zużyte skarpetki” ukazał się w numerze maj-czerwiec „Gazety Uniwersyteckiej UŚ” nr 8–9 (338–339).




